Diana Wynne Jones "Dom Wielu Dróg"

 


No... to jest książka, na którą naprawdę czekałam! Trzeci tom ze świata czarodzieja Hauru, który po raz pierwszy ukazał się w polskim nakładzie. Byłam oczarowana Ruchomym zamkiem Hauru, o którym pisałam tu!, bardzo podobał mi się również Zamek w chmurach, o którym pisałam tu! I już wtedy wiedziałam, że będę polowała na trzeci tom. I... w końcu nadeszła jego pora! (Tak, złamałam w ten sposób swoje postanowienie o niekupowaniu książek papierowych, bo przegapiłam premierę... Udaję, że kupiłam tę książkę dla Młodej, a przez to postanowienie zostało utrzymane).

Charmain całe dnie spędza z nosem w książkach. Jej ojciec jest znanym piekarzem i cukiernikiem, a matka próbuje z córki zrobić "szacowną osobę. Dlatego dziewczyna kompletnie nie ma pojęcia o obowiązkach domowych, a od problemów ucieka w książki. I wtedy cioteczna babka ojca Charmain decyduje, że dziewczyna powinna zaopiekować się domem jej stryjecznego dziadka, czarodzieja Williama, który udaje się do elfów na leczenie. Jak wygląda opieka nad magicznym domem, zamieszkiwanym przez czarodzieja? Czy trzeba znać magię, żeby temu zadaniu podołać? I jak się ma do tego intryga na królewskim dworze, z którego systematycznie znikają wszystkie pieniądze? Jedno jest pewne... Charmain czeka dużo pracy, do której zupełnie nie jest przyzwyczajona!

Dom Wielu Dróg to historia pełna magii i ogromnego poczucia humoru. Diana Wynne Jones bierze pod lupę popularne baśnie i prezentuje je czytelnikowi trochę w krzywym zwierciadle. Tu nic nie dzieje się samo, nie przybywa książę na białym koniu. Bohaterki, w tym przypadku Charmain, na wszystko muszą zapracować sobie same. A Charmain naprawdę próbuje tej pracy unikać, jak tylko może!

Charmain jest niebagatelną bohaterką, zupełnie różną od Sophie czy księżniczki Abdullaha. Sophie była stanowcza i przyzwyczajona do ciężkiej pracy. A księżniczka była zdeterminowana, aby sama rządzić swoim losem. Natomiast Charmain... uczy się raczej, jak wzbudzać w sobie determinację i osiągać cele, które sobie wyznaczy. Pierwszym krokiem jest napisanie listu do króla, oferując swoją pomoc w porządkowaniu zasobów królewskiej biblioteki (jej praca marzeń). 

W tej części powraca również Hauru z Sophie i Kalcyferem, więc czytelnik jest na bieżąco z tym, co nich słychać. Ba! Powrócił również kucharz Dżamal wraz ze swoim psem! 

Diana Wynne Jones znów mnie zaskoczyła swoim podejściem do tematu magii. W świecie przesączonym wręcz czarodziejskimi zaklęciami, przedmiotami i istotami, jej bohaterowie są tacy zwyczajni i ludzcy. Nadal bohaterom towarzyszą zwykłe życiowe dylematy i problemy, a magia to tylko miły dodatek do ich życia.

Wydaje mi się też, że ta część była w jakiś sposób najbardziej brutalna... W poprzednich problemowi antagoniści byli usuwani jakoś tak... bardziej dyplomatycznie. 

Mimo wszystko - jestem absolutnie zachwycona! Idealna książka na spokojniejsze wieczory, która pozwoli oderwać się od szarej rzeczywistości za oknem. Ale... ja po prostu kocham baśnie, więc mój zachwyt jest w dużej mierze podyktowany tą miłością. 

Komentarze

Popularne posty