Lucinda Riley "Siostra Burzy. Siedem Sióstr"
Druga część cyklu Siedem sióstr zrobiła na mnie chyba jeszcze większe wrażenie, niż pierwsza. Zaczęłam co prawda w międzyczasie inną, papierową książkę... ale nie byłam w stanie się na niej skupić, bo koniecznie chciałam poznać losy kolejnej siostry. I znów wsiąkłam w książkę tak mocno, że ciężko mnie było oderwać od czytnika.
Ally w końcu jest w pełni szczęśliwa i żeby nacieszyć się tym szczęściem, odcina się od świata. I właśnie wtedy umiera jej adopcyjny ojciec. Kobieta ma ogromne wyrzuty sumienia, że skupiła się na sobie i nie była dostępna. Zdruzgotana próbuje sobie poukładać swoją rzeczywistość na nowo przy pomocy ukochanego mężczyzny. Co prawda, ojciec zostawił jej wskazówki, jak odnaleźć swoje korzenie, jednak Ally dręczona poczuciem winy i potrzebą lojalności wobec swojej rodziny, nie jest zainteresowana poszukiwaniami, mimo namów narzeczonego. I wówczas jej życie znajdzie się na zakręcie, jakiego się nie spodziewała, a sytuacja zmusi ją do poszukiwania nowej siły. Zaczyna więc od miejsca, które wskazał jej Pa Salt, tj. od historii życia znanej norweskiej śpiewaczki, Anny Landvik.
Ponownie jest to książka, w której przeplata się akcja "teraźniejsza" z retrospekcją. I znów zdecydowanie bardziej wkręciłam się w retrospekcję. Mam dziwne wrażenie, że autorce również ta historia była bliższa, a samą Ally potraktowała nieco po macoszemu, zupełnie jak w przypadku Mai.
Anna to dziewczyna z norweskiej wsi, która zaczyna wchodzić w dorosłość. Obdarzona niebiańskim głosem, wykorzystuje go raczej, by sprowadzać krowy z pastwiska do domu i czasami śpiewa w chórze. Jej rodzice zaplanowali jej już przyszłość, planują wydać ją za syna sąsiada, który jest wyraźnie w Annie zakochany. I wtedy do jej domu trafia łowca talentów, pokierowany przez żonę miejscowego pastora. Zachwycony głosem dziewczyny, proponuje jej rok w stolicy dla podszlifowania talentu i być może zdobycia sławy. Rodzice Anny wyrażają zgodę na przesunięcie daty planowanego ślubu i dziewczyna wyjeżdża wraz ze swoim nauczycielem. Zycie w stolicy Norwegii bardzo ją zaskakuje, jest tak odmienne od tego, które znała w swoich stronach. Przyzwyczajając się do nowej codzienności, zdobywa przy okazji główną rolę w operze znanego norweskiego kompozytora. I tu zaczyna się cała jej wyboista droga do własnego szczęścia.
Przyznaję się, że Ally bardzo mocno zlała mi się z Mają. Dlatego właśnie miałam wrażenie, że autorka je traktuje po macoszemu, tak są do siebie podobne. Niby z pozoru różne, o różnych temperamentach i zainteresowaniach, ale z czasem ciężko mi je było od siebie odróżnić. Natomiast Anna w żaden sposób nie przypomina Izabeli. I przez to łatwo mi się było utożsamić z jej historią.
Anna jest skromną i wycofaną dziewczyną, która raczej poddaje się biegowi wydarzeń. Próbuje nie zwracać na siebie nadmiernej uwagi, przemknąć się w cieniu. Więcej pewności siebie zdobywa, gdy zostaje obsadzona w głównej roli opery Peer Gynt. I to właśnie wtedy nabiera też odwagi, by zawalczyć o siebie i swoją miłość, choć ta walka przysporzy jej mnóstwo cierpienia. Jednak równocześnie to właśnie dzięki temu odkrywa w sobie niezwykłe wręcz pokłady siły i widzi swoje podobieństwo do Solweigi, bohaterki Peer Gynta.
Lucinda Riley ma talent do tworzenia silnych postaci literackich, choć ten wniosek pewnie wiąże się z kontekstem historycznym, w jakim są zakorzenione jej bohaterki. Są to czasy, kiedy kobiety dopiero budowały swoją niezależność. Autorka w jakiś sposób chce pokazać podobną siłę u swoich współczesnych bohaterek, ale... to już nie jest to samo. Mnie osobiście męczy.
A tak ogólnie? Ogólnie mocno na plus! Fabuła jest ciekawa i wciągająca (choć u mnie jest to raczej czytanie od retrospekcji do retrospekcji). Bohaterowie interesujący (ci historyczni). I tym razem autorka sięgnęła po prawdziwe postaci historyczne, dużo mocniej wiążąc je z wymyśloną przez siebie opowieścią. Anna Landvig i jej mąż są postaciami historycznymi i znanymi w Norwegii. Aż muszę sprawdzić, czy ich życie faktycznie wyglądało jak to opisane w książce. Jestem bardzo ciekawa.
Polecam! I nie mogę się już doczekać kolejnej części. Tym razem ma to być historia Star... zobaczymy, czy udało się zbudować odrębną postać.

Komentarze
Prześlij komentarz