Thomas Wheeler "Przeklęta"

 

Upolowanie tej książki wcale nie było łatwym zadaniem. W końcu przypadkiem trafiłam na stronę jakiejś niszowej księgarni, antykwariatu. I trafiła mi się ofoliowana nówka sztuka, chociaż sprzedawana była jako książka z drugiej ręki. Ale musiałam ją upolować! Ogromnie spodobał mi się serial Netlixa na podstawie tej książki i nie mogłam przeżyć, że został zakończony w taki sposób, a potem w ogóle go skasowali... Dodajmy jeszcze w tym miejscu, że ja jestem ogromną fanką legend arturiańskich :)

O Nimue mówi się, że jest przeklęta. Jako dziecko została zaatakowana przez demona i udało jej się z tej potyczki wyjść zwycięsko. Jednak na jej ciele pozostała pamiątka po tym wydarzeniu - dziwne niezabliźnione rany na plecach, które wzbudzają niepokój wśród mieszkańców jej wioski. Nimue desperacjo pragnie się wyrwać gdzieś daleko, najlepiej za morze. Jednak nie zdąży. Jej wioskę zaatakują Czerwoni Paladyni, którzy pustoszą pradawną krainę druidów, niosąc nową wiarę. Palą wioski i wyrzynają w pień jej mieszkańców, nie okazując litości ludności fay. 

Matka tuż przed śmiercią powierza jej tajemniczy pakunek, który dziewczyna ma dostarczyć czarodziejowi Merlinowi. Nimue nie ma jednak pojęcia, jak rozpocząć poszukiwania. Z pomocą przychodzi jej najemnik poznany kilka dni wcześniej, Artur. Razem wyruszają w pełną niebezpieczeństw podróż, w której odkryją swoje prawdziwe przeznaczenie. 

Tak jak wspomniałam, jestem ogromną fanką legend arturiańskich i spodobało mi się, jak Wheeler rozszerzył te legendy o wątek feyów. I że dwóch rycerzy znanych z okrągłego stołu pochodziło tak naprawdę z ludności druidów.

Podobała mi się postać Nimue, dziewczyny, która bohaterką została niejako z przypadku, kierowana raczej gniewem po utracie najbliższych, niż pragnieniem pozostania bohaterką. Dopiero z czasem stała się orędowniczką ludu druidów i ludność Fay zaczęła jej ufać i za nią podążać. Trochę mniej podobał mi się Artur, który był przede wszystkim samolubnym najemnikiem. O ile dobrze pamiętam, w serialu ukazano go nieco korzystniej. Natomiast obie postaci (i inne, nota bene) są na wskroś ludzkie. Nie są napompowane patetyzmem (dopiero później, kiedy Nimue wchodzi w rolę królowej ludu Fey), czasami są bohaterami, czasami tchórzami. 

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie grafiki w książce. Genialna oprawa! Nieco komiksowa. Nad niektórymi spędziłam więcej czasu, podziwiając kreskę. Ilustracje dopełniały klimatu książki, wzmacniały emocje wywołane lekturą. Ogromny szacun!

Natomiast mam jeden problem z tą książką! Skończyła się dokładnie w tym samym miejscu, co serial. Tak jej szukałam, żeby się dowiedzieć, co było dalej, a tu się okazało, że figa! że trzeba czekać na drugą część, która podobno jest w planach, ale sprawdzałam i od lat w tym temacie cisza. Szkoda, ogromnie się wciągnęłam i drugą, trzecią i kolejną część łyknęłabym jak młody pelikan.

Niemniej, polecam fanom fantastyki. Warto!

Komentarze

Popularne posty