Seweryna Szmaglewska "Tak wiele jest strachów"

 


Moja fascynacja literaturą nawiązującą do czasów II wojny światowej doprowadziła do zakupu Tak wiele jest strachów Seweryny Szmaglewskiej. I z jednej strony to był jeden z najlepszych wyborów literackich ostatnio, a z drugiej... najgorszy! No to... ruszamy...

Seweryna Szmaglewska, ur. w 1916 roku pisarka, która w czasach II wojny światowej pracowała jako sanitariuszka w szpitalu i uczyła na tajnych kompletach. W połowie 1942 roku została aresztowana przez gestapo i przewieziona do obozu Auschwitz-Birkenau. Udało jej się uciec z marszu śmierci, ponad dwa lata później. Jeszcze w 1945 roku wydała książkę, w której opisała swoje doświadczenia obozowe, Dymy nad Birkenau. Książka ta została włączona jako materiał dowodowy w procesach przeciwko nazistom, a sama Szmaglewska, jako jedyna Polka składała zeznania w Norymberdze. Z czasem wydała jeszcze inne książki, ale ta, z której ja znam ją najlepiej to książka dla młodzieży Czarne stopy

Tak wiele jest strachów to zbiór wszystkich opowiadań autorki, po raz pierwszy zebranych w jednym tomie. W dużej mierze są to przede wszystkim osobiste doświadczenia autorki lub opowiadania zainspirowane historiami jej znajomych. Ale czytając je, czytelnik wchodzi w intymną relację z autorką, która odsłania przed światem własne cierpienie i nienazwaną wprost obawę, że po trudach wojny nigdy już nie wraca się do normalności. Większość bohaterów opowiadań nosi na sobie jakieś piętno wyniesione z tamtych czasów. 

I dlatego właśnie był to jeden z najlepszych i najgorszych moich wyborów. Najlepszy, bo opowiadania są tak osobiste i intymne, ukazują proces zabliźniania ran wojennych. Są gorzką refleksją na temat tego, że nie ma sposobu na to, żeby zapomnieć o krzywdach z tamtych czasów i nie ma zadośćuczynienia, które wynagrodzi stratę najbliższych. Z drugiej strony najgorszy wybór... z tych samych powodów. Nie byłam przygotowana psychicznie na tak intymną relację z autorką. Nie potrafiłam się odciąć emocjonalnie od treści opowiadań... dlatego Tak wiele jest strachów czytałam stosunkowo długo, musiałam sobie robić dużo przerw. 

Nie potrafię jednak nie docenić kunsztu pisarskiego Seweryny Szmaglewskiej. Jej opowiadania są realistyczne, mocno osadzone w realiach (najczęściej) powojennej Polski. Refleksje na temat wojny pojawiają się często w dialogach między bohaterami, bazują czasami na niedopowiedzeniach i... zmuszają czytelnika do własnych przemyśleń, angażują go w ten proces. Opowiadania (z pojedynczymi wyjątkami) nie były jednoznacznie negatywne czy depresyjne. Zawsze pojawiał się w nich promyczek nadziei, chociaż takiej... jakiejś desperackiej, zepsutej. Nie wiem nawet, jak powinnam to określić. 

Zachwycił mnie język... bogaty, zdania rozbudowane. Nieco przestarzałe formy językowe nie wszystkim przypadną do gustu, ale ja osobiście nie przepadam za współczesną polską literaturą, która nieudolnie próbuje naśladować zagraniczne trendy. Za to z dużym sentymentem sięgam po książki Kornela Makuszyńskiego czy Alfreda Szklarskiego. I język Szmaglewskiej z taką literaturą mi się właśnie kojarzy, przynajmniej pod względem formy. Ciężko napisać, że dzięki temu czytało się książkę przyjemniej, biorąc pod uwagę jej treść, ale... zdecydowanie jest to dla mnie jeden z dużych plusów. 

Opowiadania Szmaglewskiej wywarły na mnie ogromne wrażenie - przede wszystkim były emocjonalnym szokiem. Dlatego mogę śmiało powiedzieć, że to nie jest literatura dla każdego. Mimo to... gorąco polecam. Bo już wiem, że część tych opowiadań zostanie ze mną na zawsze. I chociażby to świadczy o tym, jak mocną lekturą jest ta książka. 

Komentarze

Popularne posty