Louisa May Alcott "Ośmioro kuzynów"

 


Z Młodą jestem w trakcie czytania "Małych kobietek", dlatego na kolejny tytuł Louisy May Alcott na polskim rynku od razu zwróciłam uwagę! Tym samym wcześniej poznałam tę książkę, bo przy "Małych kobietkach" jeszcze nam się trochę zejdzie...

Rose to czternastoletnia osierocona dziewczynka. Jej krewni tłumnie przybywają, żeby się nią zaopiekować, a każdy ma swój własny sposób, jak to zrobić. Wszyscy nad nią drżą, ponieważ Rose to chorowite i ogólnie bardzo osłabione dziecko. I wtedy do kraju wraca prawny opiekun dziewczynki, brat ojca, wuj Alec. Wuj, który jest lekarzem z wykształcenia, ma własny pomysł, jak zaopiekować się bratanicą, jednak nadopiekuńcze ciotki powątpiewają w jego recepturę, na którą składa się przede wszystkim świeże powietrze, dużo ruchu i towarzystwo rówieśników. 

Czytając tę książkę trzeba mieć na uwadze, że Louisa May Alcott tworzyła pod koniec XIX wieku i była pionierką literatury dla kobiet i młodych dziewcząt. Stąd jej książki są w moim odbiorze... mocno purytańskie, ale jak na jej czasy były bardzo postępowe. Bohaterka Ośmiorga kuzynów jest wychowywana w dość tradycyjny sposób - można by nawet użyć popularnego dziś sformułowania - ma ugruntowane cnoty niewieście (przyucza się do bycia gospodynią, piecze chleb, zajmuje się robótkami ręcznymi). Ale równocześnie ma wpojonych wiele postępowych idei: ma dużo więcej swobody, jej zdanie jest brane pod uwagę, ma prawo wyboru, może się kształcić. 

Sama treść mocno kojarzyła mi się z moim ukochanym Tajemniczym ogrodem. Mamy więc sierotę, która trafia pod opiekę krewnych. Tylko w odróżnieniu do Mary, Rose jest wręcz osaczona opieką i każdy ma inny pomysł na to, czego potrzebuje. Dziewczynka, próbując stosować się do każdej otrzymanej rady, staje się przewrażliwiona na punkcie swojego zdrowia, ciężko jej też nawiązać relacje z rówieśnikami. Dopiero pojawienie się wuja, który daje jej dużo więcej swobody sprawia, że nabiera pewności siebie i zżywa się z rodziną. Staje się też promyczkiem słońca wśród męskiego towarzystwa swoich siedmiu kuzynów. 

Jest coś cudownie naiwnego w tej książce. I choć obecnie niektórych mogłyby oburzyć idee kobiecości w niej umieszczone, to dla mnie była uroczo niewinna. Taki znak czasów, w których została napisana, gdzie ceniona była skromność i pokora oraz oddanie najbliższym. 

Ciekawa jestem bardzo drugiej części, która ma się ukazać już niedługo. Tam ponoć jest bardziej "postępowe" podejście do młodych kobiet. Przynajmniej tak głosi opis. Zobaczymy! A Ośmioro kuzynów polecam - to był naprawdę miło spędzony czas :)

Komentarze

Popularne posty