Paula Hawkins "Powolne spalanie"

 


Kto nie czytał Dziewczyny z pociągu... niech szybko idzie do najbliższej księgarni albo biblioteki i natychmiast nadrobi ten błąd! Ja się od tej książki nie mogłam oderwać. Jakoś przegapiłam Zapisane w wodzie, ale wiem, że będę musiała koniecznie przeczytać. Dlatego tym bardziej nie mogłam sobie odpuścić Powolnego spalania! Dla mnie Paula Hawkins, jako autorka kryminałów w gatunku noir, jest absolutnie niezawodna!

W książce poznajemy cztery kobiety, których losy splatają się z sobą w zupełnie nieprzewidzianych okolicznościach. 

Laura to narwana młoda dziewczyna, która co jakiś czas ma zatargi z prawem. Nie potrafi utrzymać stałej pracy ze względu na swoje impulsywne i nieprzewidywalne zachowanie, z którego kontrolowaniem ma problem. Jest jednak wrażliwa i podatna na zranienia, mimo że stara się robić dobrą minę do złej gry. Bardzo zależy jej na akceptacji innych, chociaż nie potrafi zbudować z nimi na tyle trwałej relacji, żeby miało to znaczenie. 

Miriam, osamotniona kobieta w średnim wieku, która jako nastolatka doświadczyła piekła. Oszukana przez osobę, której zdecydowała się zaufać po traumatycznych przeżyciach, teraz stara się żyć na uboczu. Ale równocześnie chciałaby być w centrum wydarzeń, trochę takim "Mistrzem Gry" ukrywającym się w cieniu. 

Carla, żona znanego pisarza, żyjąca cały czas przeszłością oraz tęsknotą za utraconym synem. Jej życie to przede wszystkim spiętrzenie mrocznych sekretów, które odbijają swoje piętno na jej relacjach z innymi ludźmi. 

Irene, starsza pani, już u schyłku swojego życia, ale łapiąca się okruchów swojej przeszłości, które pozwalają jej nadal czuć się sobą. Przez niektórych uważana za wścibską, jest świetnym obserwatorem i ma niezawodny kompas moralny. Po śmierci Agnes, swojej sąsiadki, a przy okazji siostry Carli, czuje się bardzo osamotniona i cieszy się przypadkową przyjaźnią nawiązaną z Laurą. 

Łączy je śmierć brutalnie zamordowanego Daniela Sutherlanda - to Miriam znajduje ciało, Laura jest ostatnią osobą, która widziała go żywego, Carla jedyną żyjącą krewną, a Irene przyjaciółką jego zmarłej matki. Każda z nich ma coś do ukrycia w sprawie jego morderstwa, a niektórymi kierują niezbyt szczere motywy. Nie wiedzą jeszcze, jaki wpływ każda z nich będzie miała na pozostałe. 

Ideą książki jest powolne spalanie, tj. proces chemiczny, podczas którego następuje zakwaszanie papieru, w wyniku którego żółknie i staje się kruchy. Kwasy te znajdują się we włóknach papieru i to właśnie one zawierają ziarna własnego zniszczenia. Paula Hawkins podobnie traktuje ludzi skrywających mroczne tajemnice i traumatyczną przeszłość. Jej zdaniem w każdym człowieku tkwi jakaś tendencja do autodestrukcji. Bazując na tym stwierdzeniu autorce udało się stworzyć wachlarz nietuzinkowych postaci, naprawdę dobrze zbudowanych pod względem psychologicznym. Czytelnik jest zaangażowany w ich życie i przeżywanie, a z czasem nie potrafi już ocenić jednoznacznie podejmowanych przez nie działań czy decyzji. 

Przy tak rozbudowanej psychologicznie książce sama zbrodnia schodzi trochę na drugi plan. Dużo ważniejszy jest sam proces odkrywania prawdy oraz ujawniania mrocznych sekretów. Rozumienia tych czterech kobiet. Bo przecież Daniela Sutherlanda już nie ma wśród żywych i jego działań już nie można osądzać, prawda? Ale żeby nie było - zagadka się rozwiązuje... trochę od niechcenia i towarzysząc raczej głównym wydarzeniom, aż w końcu, w momencie kulminacyjnym, okazuje się, że była ona jednak fundamentem do zbudowania całej powieści. A zakończenie było dla mnie w pełni satysfakcjonujące. Chociaż osobiście poczułam, że autorka zamknęła jeden wątek zupełnie niepotrzebnie - dla mnie nie był on aż tak istotny dla fabuły, żebym miała się przejmować tym, że nie został on domknięty. Ale to moje prywatne zdanie.

Noir to specyficzny dla mnie gatunek literacki, ale równocześnie fascynujący, jeśli książka jest dobrze napisana. A Paula Hawkins pisze naprawdę dobre książki. Powolne spalanie daje czytelnikowi sporo satysfakcji. Dlatego właśnie gorąco polecam!

Komentarze

Popularne posty