Roald Dahl 'Charlie i fabryka czekolady"

 


Jeden z moich absolutnych dziecięcych faworytów. I znalazł się na liście #Top100. Młoda była ucieszona, bo ona też już chciała zacząć poznawać książki z listy. Oj... było czytane! Wydanie wznowione w 2021 roku, w tłumaczeniu Michała Rusinka. Wyszło naprawdę fajnie, aż się Młoda napaliła na drugą część (oczywiście już została zakupiona). 

Willy Wonka, właściciel znanej fabryki czekolady, ogłasza konkurs! W jego czekoladach jest ukrytych pięć złotych biletów, będącym zaproszeniem do fabryki. Świat szaleje, wszyscy masowo ruszają kupować czekolady. Dosyć szybko zostaje ogłoszone odnalezienie czterech biletów i wszyscy z zapartym tchem czekają na piąty. W przeddzień finału bilet ten znajduje Charlie, chłopiec z biednej rodziny, który wydaje na tą czekoladę znalezione przez siebie pieniądze. 

Charlie wyrusza wraz z dziadkiem na zwiedzanie fabryki, podczas którego przewodnikiem jest jej ekscentryczny właściciel. Ale czy to na pewno raj dla łasuchów? Warto przekonać się osobiście!

Będąc dzieckiem przeczytałam większość książek Roalda Dahla. Już wtedy podobał mi się ich absurdalny humor. Ale dopiero, gdy dorosłam, doceniłam też wartość edukacyjną. Gdzieś ostatnio przeczytałam, że dobra książka dla dzieci podoba się nie tylko dzieciom. Cóż... dla mnie Roald Dahl spełnił ten warunek!

W przekładzie Michała Rusinka książka jest przystępna dla najmłodszych czytelników. Akcja jest wartka, a rozdziały króciutkie, dzięki czemu dziecko się nie nudzi. Cóż... nasze dziecko jest już trochę starsze i książki łyka w całości, więc według niej rozdziały były za krótkie, ale też bawiła się fantastycznie podczas czytania. 

Świat w fabryce czekolady jest absolutnie magiczny. No bo kto nie byłyby zachwycony widząc czekoladową rzekę? Albo mogąc zasmakować gumy będącej dwudaniowym obiadem z deserem? Albo widząc wiewiórki obierające orzeszki? (Bo tylko wiewiórki potrafią obierać orzech włoski w całości, nie łamiąc go na pół). Książka Dahla pobudza wyobraźnię do działania i pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości. 

Ale jest też aspekt edukacyjny. Dahl piętnuje te zachowania dzieci, w których są zbyt zachłanne i nie trzymają granic. Na moim mężu największe wrażenie zrobiła piosenka Umpa-Lumpasów nt. telewizora:

Oto kwestia podstawowa:
telewizor zawsze chowaj
przed dzieciarnią, a najlepiej
zostaw go po prostu w sklepie.
Wyjdź, nie kupuj, nie instaluj
i bez niego żyj bez żalu!
Każdej znanej nam rodzinie
z telewizją życie płynie:
ekran mami ich i kusi,
na rozsądku głos są głusi,
nieświadomi swego stanu,
przyklejeni do ekranu. [...]

Piosenka ta jest dużo dłuższa, ale już w kilku pierwszych wersach przekaz Dahla jest bardzo wyraźny :)

Książkę gorąco polecam na wieczorne czytanie z dziećmi. Warto! My teraz czytamy Małe kobietki, ale jak tylko skończymy to zabieramy się za kolejne przygody Charliego!

Komentarze

Popularne posty