Leigh Bardugo "Oblężenie i Nawałnica"
Drugi tom trylogii z uniwersum Griszów tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Leigh Bardugo stworzyła niesamowity świat. Dla mnie niemal realny, tak bardzo mnie wciągnęło w Oblężenie i Nawałnicę.
Moc Aliny Starkov wzrosła, jednak poniosła ona za to wysoką cenę. Część ludzi wierzy, że nie żyje, część nadal jej poszukuje, na czele ze Zmroczem. Teraz Alina jest uciekinierką. Żeby nie naprowadzić na swój ślad, nie używa mocy, mimo że niczego innego nie pragnie. Już się wydaje, że udało jej się umknąć, gdy Zmrocz jednak znajduje ją i Mala. Pragnie dla Aliny jeszcze większej mocy, by móc ją kontrolować. Wówczas dziewczyna przyjmuje pomoc z zupełnie niespodziewanego źródła - od korsarza, za którym ciągnie się zła sława.
Los rzuca Alinę z powrotem do Ravki, a jej sprzymierzeńcy mają własne plany i ukryte zamiary. Nie wiedząc, komu może ufać, staje naprzeciw własnemu przeznaczeniu. Dysponując coraz większą mocą zaczyna się w niej zatracać, nie potrafiąc odnaleźć równowagi między magią i człowieczeństwem.
Już w pierwszej części podobała mi się postać Aliny - złożona, pełna ludzkich odruchów, przepełniona wątpliwościami. W drugiej części nastąpiła w niej ogromna zmiana. Pojawiła się u niej ambicja, o jaką siebie nigdy nie podejrzewała. Splot wydarzeń doprowadził do sytuacji, w której otrzymała drugi amplifikator. Rozbudziło to w niej pragnienie jeszcze większej mocy, jakiego nie doświadczyła nigdy wcześniej. Zaczęła siebie w nim zatracać, tracąc kontakt z człowieczeństwem oraz narażając to, co kocha, aby zaspokoić swoje pragnienie. I niby nadal była postacią pozytywną, a równocześnie stała się niebezpiecznie podobna do Czarnego Heretyka, co ją samą zaczęło przerażać i zmusiło do refleksji, czym tak naprawdę się od siebie różnią. Co odróżnia dobro od zła?
Tłem tej przemiany są dworskie intrygi i walka o tron wewnątrz rodu Lancovów. Alina, znajdująca się po środku tej gry, czuje, że traci z oczu to, co było dla niej ważne i nie potrafi podjąć działania, które by ją wróciło na właściwą drogę. Przez to jest mniej czujna i staje się łatwym łupem dla polującego na nią Zmrocza.
Akcja nadal brawurowa, chyba jeszcze bardziej niż w pierwszej części. Tu na pewno dzieje się o wiele więcej. Nie tylko jeśli chodzi o postać Aliny, ale kolejne wydarzenia nabierają tempa, a czytelnik daje się wciągnąć w dworskie życie Ravki. Ci, którzy są świadomi potęgi Zmrocza, próbują się przygotować na jego nadejście, jednak podziały społeczne uniemożliwiają skuteczne działanie. Nie każdy jest przekonany o prawdziwości zagrożenia. Wzrasta natomiast społeczna nieufność do Griszów, przez co uformowanie oddziałów, które mogłyby stawić czoła zagrożeniu ze strony armii Zmrocza, staje się bardzo trudne. I znów Leigh Bardugo zaskoczyła mnie trafnością swoich obserwacji procesów pojawiających się w społeczeństwie. Akcja akcją, ale ja osobiście byłam zachwycona prawdziwością zachowań społecznych ukazanych w książce.
W tej części autorka pokazuje też, że nie wszystko jest czarno-białe. Przyjaźń, lojalność, zaufanie i zdrada przybierają różne odcienie szarości. Podkreśla to opowiadanie zawarte w formie dodatku pt. "Formatorka" o losach Genyi. Czytelnik zaczyna wtedy rozumieć, co kierowało dziewczyną w pierwszym tomie. Ja już wiem, że jest to preludium to finałowego tomu trylogii i już nie mogę się doczekać, żeby się podzielić swoimi wrażeniami.


Komentarze
Prześlij komentarz