Gilly Macmillan "Niania"
Miałam ostatnio ostrą fazę na kryminały i thrillery. I czytając Nianię absolutnie się nie rozczarowałam! Mimo że ostatnio nie miałam farta jeśli chodzi o ten gatunek, to teraz jestem zadowolona, a mój apetyt został tymczasowo zaspokojony.
Jocelyn zostaje zmuszona do powrotu do rodzinnego domu po nagłej śmierci męża. Wraz z córką godzi się z nową rzeczywistością i próbuje odnaleźć się w relacji z matką, z którą nigdy nie miała dobrego kontaktu. Żałoba, konieczność zajmowania się córką, ciągłe konflikty z matką już są dużym obciążeniem, a wtedy na terenie rodzinnej rezydencji zostaje odnaleziona rozbita czaszka. Dosyć szybko okazuje się, że należy ona do młodej kobiety, która prawdopodobnie padła ofiarą morderstwa w czasie gdy... zniknęła niania Jocelyn, kiedy ta miała siedem lat. Atmosfera gęstnieje, gdy pewnego dnia na progu staje kobieta, która podaje się za zaginioną nianię. Jo musi się zmierzyć ze wspomnieniami z dzieciństwa, a z czasem odkrywa, że nie wszystko jest takie, jak jej się wydawało na początku. Dlaczego niania Hannah wróciła? Kim była zamordowana kobieta? I jakie sekrety skrywa matka Jocelyn?
Zacznę od tego, że intryga była naprawdę dobrze rozpisana. W którymś momencie zaczęłam się domyślać zakończenia, chociaż było to po przeczytaniu większości książki, gdy autorka zaczęła ujawniać kolejne fakty. Za to spory plus, bo niełatwo jest mnie zaskoczyć. Napięcie rośnie stopniowo i dobry poziom utrzymuje się do samego końca. Również zakończenie jest naprawdę zgrabnie skonstruowane, więc się nie zawiodłam, jak to bywa zazwyczaj ostatnio.
Cała fabuła kręci się wokół sekretów jednej rodziny, które są stopniowo odkrywane. I gdy już czytelnik ma wrażenie, że nic więcej go nie zaskoczy, to na jaw wychodzi kolejna tajemnica skrywana przez lata. Mimo wszystko fabuła trzyma się kupy i nie jest przesadzona.
Jedyny moment, kiedy byłam zniecierpliwiona to konflikt między Jo i jej matką. Miejscami był on sztuczny i rozdmuchany, a z Jo wychodziła prawdziwa zołza, która nie potrafi słuchać tego, co się do niej mówi. I niby zadaje pytania, ale nie po to, żeby słuchać odpowiedzi. Rozumiem, że taki był zamysł autorki, a jej bohaterki musiały być skłócone, żeby miejsce miał manipulator, ale... nie zawsze ich zachowanie było adekwatne, a konflikt był czasami sztucznie podtrzymywany. Było to mało wiarygodne.
Druga rzecz, do której muszę się przyczepić to policjant prowadzący śledztwo w sprawie czaszki. Jako postać - absolutnie zbędny i miał chyba tylko zamydlać oczy czytelnikowi. Zupełnie nie pasował do całości, a jego wątek nic kompletnie nie wnosił do fabuły. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Poza tymi dwoma rzeczami nie mam się do czego przyczepić. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Intryga mnie wciągnęła, a zakończenie zaskoczyło. Domyślałam się rozwiązania zagadki, ale nie takiego zakończenia.
Jak zazwyczaj w takich książkach bywa, raczej nie ma co się spodziewać złożoności charakterów bohaterów. Jo jest naiwna i łatwa do zmanipulowania, zacietrzewiona w konflikcie z matką. Częściowo ją tłumaczy przeżywana żałoba. A częściowo wydawała mi się po prostu niedojrzała, chyba celowo na potrzeby fabuły. Jej matka podobnie, chociaż pobudki działania miała szlachetne. Bardzo ciekawy był wątek niani Hannah, który ukazywał większą złożoność charakteru postaci i bardziej angażował czytelnika. Jednak nie chcąc spojlerować - ograniczę się tylko do tego stwierdzenia.
Ogólnie - polecam. Naprawdę dobra książka na oderwanie się od codzienności.


Komentarze
Prześlij komentarz