Leigh Bardugo "Cień i Kość"

 

Rzadko mi się zdarza, żebym sięgnęła po książkę po obejrzeniu serialu. Staram się nie szukać porównań. Skoro obejrzałam serial i mi się podobał, to wiem że po przeczytaniu książki będę nim rozczarowana. Ale Cień i Kosć stanowi wyjątek, bo... finał sezonu śnił mi się po nocach i nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie wiem, co wydarzy się dalej. (Na logikę rozumiem, że nadal nie wiem, bo scenarzyści niekoniecznie muszą się wzorować potem książką, prawda?) Dlatego kupiłam sobie od razu trylogię z uniwersum Griszów i... dylologię Szóstka Wron. I znowu się zaczęłam bać, że kupiłam za dużo książek, a nawet nie wiem czy mi się spodoba styl autorki. Generalnie zostało mi po rozczarowaniu Kronikami Diuny... Ale niepotrzebnie się stresowałam!

Od stuleci kraina Ravki jest podzielona przez Fałdę Cienia - mroczne niemorze, w którym grasują volcry, ślepe potwory, pożerające niemal każdego, kto odważy się wejść do Fałdy. Ludzie czekają na pojawienie się Przywoływacza Słońca, potężnego Griszy, który będzie w stanie zniszczyć ten twór czarnej magii. 

Alina Starkow, osierocona w dzieciństwie w wyniku niekończących się wojen między Ravką, a sąsiadami, zostaje żołnierką. Jej oddział zostaje oddelegowany z misją przekroczenia Fałdy w celu uzupełnienia zapasów. Alina jest przerażona rozkazem, wie, że może tego nie przeżyć. Kiedy jednak jej pułk zostaje zaatakowany, a jej najlepszemu przyjacielowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, Alina wyzwala w sobie uśpioną dotąd magiczną moc, o której istnieniu nie miała pojęcia. 

Każdy chce mieć po swojej stronie Przywoływaczkę Słońca. Alina trafia na trening do Małego Pałacu, szkoły dla Griszów (adeptów Małej Nauki, którzy uczą się siłą woli naginać rzeczywistość wokół nich). Tym samym dziewczyna wkracza na królewski dwór, przesiąknięty intrygami i wzajemnymi pretensjami. Nie wie, komu ufać. Nie czuje się Griszą, ale nie widzi też możliwości powrotu do żołnierskiego życia. Czuje też presję i pokładaną w sobie nadzieję, że zniszczy Fałdę. A co jeśli nie podoła?

Alina musi się zmierzyć z własną przeszłością oraz stawić czoło niebezpieczeństwu, zagrażającemu całej Ravce. 

Zawsze podziwiam autorów, którzy potrafią konsekwentnie budować własne uniwersum. I Ravka jako taki alternatywny świat mocno do mnie przemówił. Jest to czas rozwijających się technologii, do czego w sumie zmusza ciągła wojna trwająca między Ravką, a jej sąsiadami. Nadal jednak król Ravki opiera potęgę swojej armii na zdolnościach Griszów. Dużym utrudnieniem jest Fałda Cienia, oddzielająca większość kraju od morza, czyli od transportu żywności i broni. Społeczne podziały wzmacniane przez stereotypy, królewskie intrygi... to sprawia, że fabuła książki staje się jeszcze ciekawsza, a czytelnik przenosi się całym sobą do świata Griszów. 

W świetle tego, wątek dodany przez twórców serialu o dyskryminacji rasowej jest zupełnie zbędny. Griszowie już sami w sobie są traktowani nieufnie i z dystansem, ludzie się ich obawiają. Tutaj scenarzyści Netflixa niepotrzebnie ulepszyli oryginał. 

Postać Aliny również jest interesująca. Nie jest typową bohaterką z książek fantasy. Wydaje się być bardziej... ludzka. Większość głównych postaci z tego gatunku posiada jakieś supermoce, bywa że stają się niepokonani (chociażby Pan Lodowego Ogrodu, Kroniki Diuny). Alinie brakuje pewności siebie, jest przytłoczona nałożonymi na nią oczekiwaniami. Jej wycofanie sprawia, że ciężko jej opanować podstawowe lekcje używania jej mocy, a to jeszcze bardziej podkopuje jej wiarę we własne umiejętności. Jest naiwna i podatna na wpływy, przede wszystkim chciałaby pasować do otoczenia, nie wyróżniać się, mimo że jej moc już ją wyróżnia. Bywa też małostkowa i egoistyczna. 

Podobała mi się wielowątkowość fabuły. Nie tylko losy Aliny były istotne, ale również historia, która doprowadziła do tego, że Alina czuła się, jakby niosła na swoich barkach losy całego świata. Cichym wygranym serii jest chyba Czarny Heretyk, twórca Fałdy Cienia, który kryjąc się w cieniu Aliny jest mistrzowskim manipulatorem, a jego intryga oplata cały świat. 

Akcja książki jest brawurowa, a postać Aliny stopniowo się rozwija, w miarę jak dziewczyna uczy się panować nad swoją mocą. To sprawiło, że mnie kompletnie wessało do świata Griszów i nie mogłam się oderwać od książki... aż skończyłam całą trylogię! A potem musiałam się zmusić, żeby zostawić na chwilę świat Leigh Bardugo. Serial nawiązuje bowiem do całej jej twórczości i mam nadal wiele wątków niezamkniętych. Ale już wkrótce!

Komentarze

Popularne posty