Olivia Rayne "Moja matka psychopatka. Dorastanie w cieniu potwora"
Są takie książki, które interesują mnie nie tylko ze względów czytelniczych, ale też zawodowo. I Moja matka psychopatka... jest jedną z takich książek. Już w momencie, gdy zobaczyłam zapowiedź, wiedziałam, że będę chciała ją mieć. Pochłonęłam ją w ciągu doby i... jestem zafascynowana.
Olivia Rayne opisuje dorastanie przy swojej matce, której zachowanie przez długi czas było dla niej absolutnie niezrozumiałe. Autorka zabiera czytelnika w podróż w czasie, pokazując mechanizmy obronne, które wykształciła, radząc sobie ze zmiennymi nastrojami matki i bezradnym ojcem. Począwszy od wypierania wspomnień z trudnych momentów, poczucia winy z powodu złości matki, a także próby zrozumienia agresji skierowanej do niej, przeplatanej okresami matczynej miłości. Aż w końcu nadeszło zrozumienie, że ten ciągły proces walki i godzenia się był przede wszystkim narzędziem kontroli. Kontroli, która stępiła instynkt samozachowawczy Olivii, narażając ją na przemoc ze strony innych osób w jej otoczeniu. Książka jest też świadectwem walki o siebie, gdy w końcu pojawia się zrozumienie sytuacji.
Myślałam, że ta książka będzie w podobnym klimacie jak Mama kazała mi chorować, o zastępczym zespole Munchhausena. Jednak ta jest pisana bardziej jak studium przypadku. Są podane jasno objawy psychopatii oraz opowieści z okresu dzieciństwa i dorastania autorki, w których dane objawy się ukazywały w zachowaniu matki. A niektóre z nich naprawdę mroziły krew w żyłach i czytelnik zastanawiał się, dlaczego nikt niczego nie zauważył. Cóż... i to autorka potrafiła doskonale wytłumaczyć - w momencie gdy opadała maska matki, zazwyczaj zmieniali miejsce zamieszkania i budowanie wizerunku rozpoczynało się od nowa.
Moja matka psychopatka... o tyle mi się podobała, że, jak już wspomniałam, wiąże się bezpośrednio z moimi zawodowymi zainteresowaniami. Zbiór opisu objawów, a potem przedstawienie ich na podstawie konkretnych zachowań urealnia obraz psychopaty, który w kulturze kojarzy się przede wszystkim z kimś popełniającym perwersyjne morderstwa. Chyba zasługa amerykańskich seriali kryminalnych (za polskimi nie przepadam, więc brak mi porównania) oraz mediów masowego przekazu, w których nagłaśniane są przede wszystkim tego rodzaju zbrodnie. Rzadko słyszy się o cierpieniu osób żyjących w jednej rodzinie z psychopatą, a w ogóle prawie nigdy nie pojawiają się doniesienia o kobietach-psychopatkach. Dlatego dla mnie ta książka, mimo mojej wiedzy w danym temacie, była pewnym oświeceniem i uporządkowaniem informacji.
Jednak muszę przyznać, że sama lektura bardzo mnie wyczerpała emocjonalnie. Kolejne rozdziały czytałam z fascynacją, ale też coraz większym przerażeniem. I poczułam ogromną ulgę, jak autorka opisała, na jakim etapie są jej relacje z matką obecnie (przynajmniej na stan dwa lata temu, kiedy ta książka ukazała się w druku w oryginale).
Książkę zdecydowanie polecam! Ja się nie potrafiłam oderwać, choć lektura najczęściej nie była przyjemna.


Komentarze
Prześlij komentarz