Karsten Dusse "Zabijaj uważnie"
Dotychczas komedie kryminalne czytałam jedynie wtedy, gdy wyszły spod pióra Mistrzyni Chmielewskiej. I chociaż nie mogę powiedzieć, że znalazłam godnego następcę, bo charakter tych książek jest zupełnie różny, to mogę przyznać, że znalazłam autora, który mnie naprawdę zainteresował. Mam nadzieję, że kontynuacja Zabijaj uważnie pojawi się niedługo w polskim przekładzie.
Według różnych kryteriów Bjorn Diemel jest człowiekiem sukcesu - skończył studia prawnicze, zdał państwowy egzamin, został zatrudniony w renomowanej firmie i zarabia mnóstwo pieniędzy. Jednak Bjorn odczuwa przede wszystkim frustrację i wypalenie zawodowe. Nie układa mu się życie prywatne, ponieważ cały czas siedzi w pracy, a w pracy nie czeka go awans, ponieważ jest tzw. śmieciowym adwokatem. Oznacza to, że zajmuje się sprawami mafii, czyli bogatego, ale niewygodnego klienta. W końcu żona daje mu ultimatum - albo pójdzie na terapię i poprawi swój work-life balance, albo koniec ich małżeństwa, a o kontaktach z niemal trzyletnią córką może zapomnieć. Bjorn decyduje się na wizyty u coucha uważności, a terapia przynosi zaskakujące efekty. Do tego stopnia, że kiedy jego natrętny klient, psychopatyczny kryminalista, próbuje zaburzyć nowo zdobytą równowagę wewnętrzną, adwokat zabija go zgodnie ze wszystkimi regułami mindfulness wyniesionymi z terapii.
Akcja jest tak wartka, że czytelnik właściwie nie ma czasu się nudzić, a kolejne wydarzenia są bardziej niż zaskakujące. Przynajmniej ja, stary wyjadacz kryminałów, byłam mocno zaskoczona kolejnymi wydarzeniami. A momentami wręcz zarykiwałam się ze śmiechu, co naprawdę rzadko mi się zdarza podczas czytania książek czy oglądania filmów.
Dużym plusem są mocno nietuzinkowi bohaterowie. Trudno o nich nie mówić z sympatią, chociaż żaden nie jest tak naprawdę pozytywny. Zaczynając od Bjorna, wypalonego zawodowo adwokata, który nie chce stracić córki, przez Sashę, mafioza z wykształceniem pedagogicznym i niesamowitym wręcz podejściem do dzieci, Katharinę, zimnokrwistą żonę Bjorna, aż po Dragana, psychopatycznego kryminalistę, którego obecność zaznaczała się w mocno nietypowy sposób.
Dla mnie osobiście sprawdziła się również formuła książki, tj. elementy treningu uważności. Potraktowane, co prawda, mocno z przymrużeniem oka, jednak opisane z finezją i dopasowane do kontekstu. Podziwiam pisarza, ponieważ musiało to kosztować sporo pracy, żeby konkretne elementy wpasować w powieść - wcale nie było to łatwe zadanie.
Osobiście bawiłam się tak dobrze, że co lepsze kąski zaczęłam wysyłać mojemu Małżonkowi. Aż w końcu sam przeczytał całą książkę i również bardzo mu się podobała.
Ocena? 9/10. I to tylko dlatego, że nie jest to Chmielewska :) A tak serio... naprawdę dobra książka i godna polecenia, jeśli na różne problemy chcemy spojrzeć przez różowe okulary.


Komentarze
Prześlij komentarz