Narine Abgarjan "Z nieba spadły trzy jabłka"

 

Udało się! Przełamałam złą passę! Ufff, trafiła mi się wprost doskonała lektura ku pokrzepieniu serc :) Niezbyt duża objętościowo, ale wypełniona mądrością i ciepłem, dająca ogromną nadzieję. Książka, przy której w jednej chwili głęboko się wzruszałam, by za chwilę śmiać się w głos. Potem chodziłam i opowiadałam przeczytane anegdoty znajomym, taka byłam rozbawiona. Książka, do której na pewno wrócę i to niedługo, by móc przeżyć to jeszcze raz, tym razem głębiej. Z ogromnym żalem zorientowałam się, że to jedyna książka tej autorki w Polsce. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się więcej.

Gdzieś w górach znajduje się zagubiona ormiańska wioska, zamieszkiwana przede wszystkim przez staruszków. Ich dzieci i wnuki albo się wyprowadziły w świat, albo zmarły podczas kataklizmów, które przewinęły się przez te okolice. W tle niecodziennej i nieco zaskakującej historii miłosnej poznajemy niemal stuletnią historię wsi Maran (niestety, całkowicie fikcyjnej), pełnej dramatycznych przejść i nieszczęśliwych zdarzeń. Dzieje wioski luźno nawiązują do tragicznej historii Ormian w XX w., za to wiernie opisuje ormiański folklor, obyczaje i mentalność mieszkańców gór Armenii. Doświadczeni przez los mieszkańcy Maranu są doskonałymi nauczycielami akceptowania tego, co daje nam los i szukania radości w codziennych czynnościach oraz kontaktach z bliskimi.

Oprócz opowiadań o Maranie są również opowieści wplatające mentalność Maroka, mieszkańców Moskwy, a również osobiste przemyślenia autorki na temat wojny i takiego jej wymiaru, którego zazwyczaj nie dostrzegamy. 

Cudowne, zmuszające do refleksji i zatrzymania się na chwilę opowiadania. Na pewno nie da się tej książki szybko przeczytać. Tzn... da się. Ale po co? Kiedy można ją smakować i dawkować sobie stopniowo, poświęcić czas na poznanie lepiej każdego z bohaterów, zastanowić się nad jego historią i doświadczeniami oraz jaką lekcję wyciągniemy z tego dla siebie. Maran nieco wymusza spowolnienie tempa i dostrzeżenie, że warto się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy. Wiele wydarzeń może doprowadzić do naszego zgorzknienia. Tak naprawdę ogromnym wysiłkiem jest zachowanie pogody ducha. A jednak to właśnie takie nastawienie sprawia, że życie jest dla nas łatwiejsze do zniesienia, ze swoimi wszystkimi trudnościami i kłodami rzucanymi pod nogi.

A żeby nie zdradzić nic więcej... napiszę jeszcze tylko: gorąco polecam!

Komentarze

Popularne posty