Gillian McAllister "To tylko kolejna zaginiona"
No i sobie wykrakałam! Ostatnio czytałam dużo książek, które mi się naprawdę podobały i zaczęłam się bać, że zaraz trafię jakiegoś bubla. I trafiłam... A wydawało mi się, że jak zbiera dobre recenzje to musi być dobra. Cóż... nie była. I teraz kilka słów o tym.
Dwudziestodwuletnią Oliwię po raz ostatni widziano na nagraniach z monitoringu, gdy wchodziła do ślepej uliczki, z której już nigdy nie wyszła. Sprawę tego zaginięcia prowadzi Julia, doświadczona policjantka, ciesząca się dużym szacunkiem wśród kolegów z pracy. Tym razem ma też dodatkową motywację do działania - rok wcześniej zaginęła inna dziewczyna i policjantce nigdy nie udało się jej odnaleźć, dlatego teraz motorem jej działań jest poczucie winy. Wie, że położyła śledztwo, ponieważ zajęła się walącym się życiem rodzinnym.
Nie wie jednak, że jest ktoś, kto zna jej najbardziej skrytą tajemnicę - powód zaniechania wcześniejszego śledztwa i ten ktoś postanowi to wykorzystać przeciwko niej, by wrobiła w morderstwo zaginionej Oliwii niewinnego mężczyznę. Julia jest rozdarta między chęcią pomocy Oliwii, a potrzebą chronienia swoich najbliższych.
Zastanawiam się, czy zacząć od szukania plusów czy od litanii minusów... To może jednak plusy... Zaskakujące rozwiązanie. Ale musiałam się chwilę zastanowić :) Owszem, rozwiązanie było zaskakujące, a narracja prowadzona w taki sposób, że niespecjalnie naprowadzała na taki trop. Ale - bo zawsze musi być jakieś ale - to jest największy mój problem z tą książką. Wygląda to tak, jakby autorka najpierw wymyśliła moment kulminacyjny, a potem brakło jej już weny, jak doprowadzić do tego momentu. Wszystko jest takie... na siłę w tej książce. (Tak, teraz zaczynam litanię narzekania).
1. Zacznę od totalnie naciągniętej fabuły. Sekret Julii jest beznadziejny i mało... realny w rzeczywistości. Przewracałam oczami, jak były nawiązania do niego i stopniowo były odkrywane aspekty sprawy. Na zasadzie... serio? Tak się zachowała wykwalifikowana, doświadczona policjantka, która musi w każdej sytuacji zachować zimną krew? Nie udzieliła pierwszej pomocy? Gdyby się zachowała normalnie, jak na doświadczoną, oddaną pracy policjantkę przystało, to całego sekretu by nie było. No, to skoro ustaliliśmy, że nie jest dobrą policjantką... to wkurzało mnie ciągłe podkreślanie, że do tej pory była absolutnie idealnym stróżem prawa.
2. Powalona linia czasowa, która ma służyć ukryciu prawdziwego rozwiązania, ale faktycznie czytelnika wprowadza w totalne pomieszanie. A wystarczyło zastosować jeden prosty zabieg... Linię czasową umieścić tylko przy narracji o Julii. Miałoby to zdecydowanie więcej sensu podczas czytania i nie wywołałby wielkiego WTF na mojej twarzy, gdy doszło do kulminacji.
3. Beznadziejne, powtarzające się dialogi. Przypominam, Julia pracuje od lat w policji. I ludzie ja znają. Ale wielokrotnie jej przypominają, jaka jest niekulturalna w rozmowie. Nawet świadkowie! Więc wyobraźnie sobie sytuację... dzwoni policjant do technika kryminalnego - prowadzi ważne śledztwo - i chce dopytać o szczegóły przeprowadzonych testów. A technik mówi "No a gdzie pytanie o moje samopoczucie, mogłaś zapytać, jak mi mija dzień"... Kurde! Czy wy naprawdę macie na to czas? Nie pracuję na policji, a dzwoniąc w sprawach zawodowych do moich współpracowników, rzadko mam czas zapytać o samopoczucie. No ale może angielska policja działa inaczej ma czas na "small talk".
4. Zero budowania napięcia. Niby jakieś próby są, ale tak nieumiejętne, że ja na serio przysypiałam z nudów przy tej książce. I, jak niemal nigdy, omijałam niektóre wątki. Te, które wydawały mi się wrzucone na siłę, żeby tylko zapchać strony.
5. Płytkie postaci. Julia jest zwyczajnie głupia. Niby autorka próbuje wciągać w czytelnika w jej złożone życie i wiele wątków, które prowadzi na raz, ale dla mnie nie jest to inteligentna policjantka, która zasłużyła na miano profesjonalistki. Ma za to tendencje do użalania się nad sobą i do obarczania swojej nastoletniej córki sowimi problemami... Bardziej interesujący był ojciec zaginionej... ale ostatecznie o nim też mogłabym napisać cały elaborat, jak to został źle poprowadzony przez autorkę i był strasznie nudny.
W skrócie... dla mnie ta książka to była totalna porażka. Oby nigdy więcej takich beznadziejnych kryminałów!


Komentarze
Prześlij komentarz