Monica Brashears "Dom pogrzebowy Cottona"
Na zakup tej książki skusiłam się ze względu na tytuł i opis na okładce. Ale dałam się zwieść, niestety, a książka okazała się być kompletnie nietrafiona. Przynajmniej dla mnie. I po lekturze ciężko mi było sobie wyobrazić czytelnika, któremu by się ta książka spodobała, ale na lubimyczytać.pl zyskała całkiem wysokie oceny (wszystko ponad 2* jest zbyt wysoką opinią). Szokujące!
Cytat który mnie przyciągnął:
Dom pogrzebowy Cottona został wybrany przez National Public Radio (NPR) jako najlepsza książka 2023 roku. Jest to niekonwencjonalna baśń, której akcja rozgrywa się w zakładzie pogrzebowym. Rozdzierająco piękna opowieść, oscylująca między powieścią grozy, erotyczną i humorystyczną, w której dziwactwo żyje obok tego, co przyziemne i gdzie baśnie nadają sens prawdziwego życia.
Magnolia właśnie straciła babcię, która zbudowała dla niej prawdziwy dom. Ma dziewiętnaście lat, jest spłukana i może od teraz liczyć tylko na siebie. Żeby oderwać się od trudów swojej rzeczywistości, wymyśla dominującą Caroline Nettle i spotyka się na przypadkowy seks z mężczyznami z Tindera. Na co dzień pracuje na stacji benzynowej, jednak jej zarobki nie są wystarczające, by pokryć niezbędne wydatki. I właśnie wtedy Magnolia spotyka Cottona z agencji Cotton & Eden, który proponuje jej pracę w charakterze modelki.
Jednak propozycja ma drugie dno. Magnolia ma się wcielać w zaginionych, najprawdopodobniej zmarłych bliskich klientów Cottona. Żywa wyobraźnia dziewczyny doprowadza do tego, że zbyt mocno wczuwa się w powierzoną jej rolę i zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. I wtedy powraca do niej babka Brown, jako duch, by pomóc jej w poukładaniu swojego życia na nowo.
Fabuła brzmi całkiem interesująco, prawda? Ale generalnie po przeczytaniu "podsumowania" okazuje się, że opisałam niemal 90% książki i to bez zmuszania do przeczytania jej. Autorka w podziękowaniach napisała, że podstawą do powstania tej książki było jej opowiadanie Dublerka, do którego rozbudowania namówili ją bliscy. Samo rozbudowanie... niestety straciło polot. A idea była niesamowita i można było mnóstwo fajnych rzeczy zrobić z fabułą.
Zacznijmy od języka. Nie znam oryginału, ale tłumaczenie było beznadziejne. Najbardziej irytowało mnie słowo "chłoptyś", które miało podkreślać dominację Magnolii nad jej jednorazowymi przygodami. I sceny seksu były po prostu niesmaczne. Można było wpleść w nie więcej finezji, ukazać większą dominację Caroline. Pociągnąć wątek podwójnej osobowości - kim jest Magnolia i w kogo potrafi się wcielić... A mamy okropne opisy stosunku z jakimiś beznadziejnymi typkami, które powstały tylko po to, żeby zapełnić wymagane minimum stron.
Dom pogrzebowy Cottona - owiany tajemnicą... i fabularnie wprowadzony tak źle, że w sumie czytelnik nic nie wie o Cottonie czy jego ekscentrycznej ciotce. Niby lubią Magnolię i jest dla nich ważna, Cotton podejmuje jakieś działania w stosunku do Magnolii, które mają stanowić sposób jej kontrolowania. Ale ja mogę tylko na ten temat gdybać, bo autorka była zbyt zajęta wplątywaniem we wszystko babki Brown wyskakującej z szuflad, którą ściga jakiś typ z jej przeszłości.
Dodajmy, że cała fabuła Domu pogrzebowego Cottona kręci się wokół roli Magnolii w naśladowaniu zaginionych osób. A taka akcja ma miejsce... 4 razy? Na ponad trzystronicową książkę? Najciekawszy aspekt tej opowieści został potraktowany jak wątek poboczny. Skąd u Magnolii tak dokładne wizje osób, w które się wciela? Czy jest prawdziwym medium skoro widzi babkę Brown? Tak dużo wątków, tak mało spójnych.
Ogólnie ta książka nie podobała mi się właśnie z tego powodu. Było zaczętych mnóstwo wątków, ogrom pomysłów... i żaden nie został poprowadzony konsekwentnie. To jest książka o niczym. Nie ma prawdziwej fabuły, to zlepek dziwnych przemyśleń Magnolii, która zazwyczaj nawet nie jest na tyle trzeźwa, żeby była w stanie jakoś logicznie myśleć. I tutaj kolejny minus - bohaterka książki zazwyczaj jest albo tak spita albo tak zaćpana, że o niej nie da się nic kompletnie powiedzieć jako o postaci. Zupełnie jak z wątkami w tej książce.
Dla mnie kompletna strata czasu. Nie polecam. I jestem zaskoczona osobami, którym się podobała ta książka. A jeszcze bardziej tymi, które uznały ją za najlepszy debiut 2023 roku w USA. Ehhh... Idę szukać czegoś na półce, co pozwoli mi się pozbyć niesmaku po tej lekturze...


Komentarze
Prześlij komentarz