Isabel Allende "Dom duchów"
Przyznaję, że już kiedyś czytałam tę książkę, ale chciałam sobie odświeżyć. I dobrze się stało, bo poznałam naprawdę wiele niuansów, których nie pamiętałam z poprzedniej. Może to kwestia innego tłumacza... nie wiem. Ale jak zawsze w moim przypadku, Allende niezawodnie mnie zachwyciła i oto przybywam podsumować ostatnią lekturę :)
Dom duchów jest tak w ogóle pisarskim debiutem Isabel Allende. O tym, jak trudno było jej wydać tę powieść w ojczystym Chile, pisała w swoich wspomnieniach w Kobietach swojej duszy. Jest to historia trzech pokoleń rodziny Trueba, przedstawionej na przestrzeni niemal stu lat, gdy Chile dotknęły gwałtowne przemiany społeczne. Ukazanie, że każde działanie ma swoje konsekwencje, a te dotykają czasami ukochane przez nas osoby.
Dosyć wyjątkowo, jak na Allende, narratorem tej opowieści jest mężczyzna. Esteban Trueba jest ambitnym i niezwykle wytrwałym w dążeniu do celu człowiekiem. Chce podnieść rodzinę z nędzy, w którą wpędził ich rozrzutny ojciec. Dlatego inwestuje najpierw w kopalnie złota, a z czasem postanawia odnowić rodzinną posiadłość ziemską. W międzyczasie w wyniku nieudanego zamachu politycznego, ginie jego narzeczona Rosa del Valle. Esteban pogrąża się w rozpaczy, a jego determinacja jeszcze rośnie, ale również znacząco pogarsza się charakter. Niemal wszyscy mieszkańcy sąsiadujący z jego majątkiem Las Tres Marias znają go jako despotę, awanturnika i gwałciciela. Po latach wraca do stolicy w poszukiwaniu żony i ponownie udaje się do rodziny del Valle (bo niespecjalnie wie, gdzie może zacząć bywać) i tam poznaje młodziutką Clarę, z którą się żeni.
Clara jest postacią jakby nie z tego świata. Jest ukochanym dzieckiem swoich rodziców, najmłodszą spośród jedenastki rodzeństwa. Od dziecka wykazywała zdolności parapsychiczne: potrafiła lewitować przedmioty, porozumiewała się z duchami, czasami przewidywała przyszłość. I przewidziała śmierć swojej siostry w wyniku ogromnej pomyłki przy próbie przeprowadzenia zamachu politycznego. Po śmierci Rosy, Clara przestaje rozmawiać z ludźmi, a za to zaczyna pisać niezwykle szczegółowe pamiętniki. Odzywa się po raz pierwszy po latach, gdy oznajmia rodzinie, że wkrótce wyjdzie za mąż za byłego narzeczonego Rosy. Clara niespecjalnie kocha męża, ale zgadza się na małżeństwo. Za to on jest w niej zakochany bez pamięci.
Historia tej rodziny i kolejne losy jej członków są często naznaczone przemocą i bólem, które najczęściej są konsekwencją postępowania Estabana Trueby. Jest to też opis, jak tego człowieka stopniowo zaczyna łamać to, czego doświadcza jego rodzina. Najbardziej zaś los jego wnuczki, na którą Esteban przelał całą miłość, której nie potrafił okazać córce i dwóm synom.
Allende stworzyła niezwykle złożoną sieć wzajemnych zależności między postaciami, uwikłanymi również w zmiany społeczne, które przechodzi Chile, gdzie w tle mamy wygraną socjalistów w wyborach oraz przewrót wojskowy, wspierany przez amerykański rząd. W czasie przewrotu zostaje zamordowany prezydent Allende (który w tej konkretnej książce nie jest wymieniony z nazwiska, dopiero w kolejnych). To wydarzenie jest niezwykle ważnym w życiu samej pisarki, ponieważ komunistyczny prezydent był jej stryjem (mimo, że z ojcem właściwie nie miała kontaktu, bo porzucił jej matkę).
Dom duchów to galeria niezwykłych postaci. Tu już można poznać styl pisarki, który pokochałam w jej późniejszych książkach. Kreśli ona kilkoma słowami postacie tak barwne i tak... żywe. Zaczynają one szybko towarzyszyć czytelnikowi i wciągają w swoje losy. Esteban Trueba, nieugięty konserwatysta, ze skłonnościami do przemocy i wybuchów agresji, człowiek uparty i nieprzejednany, który nie uznaje kompromisów ani półśrodków. Clara del Valle Trueba, delikatna i eteryczna, średnio zainteresowana zazwyczaj otoczeniem, zatopiona w swoim świecie duchów i unoszonych stolików, a równocześnie wzór siły i kobiecości. Próbuje uczyć kobiety, że nie mogą się zgadzać na przemoc mężów, jest gotowa porzucić świat duchów, by skupić się na pomocy bliźnim, gdy czuje się potrzebna. Nieświadoma faktu, jak ogromny wpływ ma na swojego męża. Ferula, siostra Estebana, nieco szalona i zgorzkniała po latach opieki nad schorowaną matką, ale równocześnie oddana bez końca Clarze. Również przykład silnej kobiety, której siłę stanowi więź ze szwagierką i poczucie celu w życiu. Ponieważ, gdy tego niej zabrakło, jej życie się skończyło... I tak mogłabym wymieniać i wymieniać, dlatego opisuję tylko tych, którzy mieli największy wpływ na rozwój fabuły książki.
Co ciekawe, jeszcze nie udało mi się napotkać w książce Allende drugiej takiej postaci, jak Clara. Pozostałe były raczej mocno stąpającymi po ziemi realistkami. Ale... jeszcze nie wszystkie książki przeczytałam, prawda? Ale cóż... pisarka jest zdeklarowaną feministką, dlatego najchętniej opisuje kobiety, które mają inspirować jej czytelniczki. I łamać pewne tabu przed męskim gronem jej fanów. Bo rozpoczynała swoją karierę w mocno konserwatywnym społeczeństwie.
Allende ma niezwykły talent nie tylko do tworzenia nietuzinkowych postaci, które zapadają w pamięć i serce, ale również do prowadzenia narracji, która wciąga czytelnika w trudną historię jej kraju i doskonale tłumaczy społeczne nastroje, które doprowadziły do kolejnych wydarzeń. I robi to na tyle umiejętnie, że kontekst historyczny nie przysłania opowieści, którą chce opowiedzieć, a stanowi doskonałe jej dopełnienie. Wymaga to zawsze dużego wyczucia. Myślę, że właśnie dlatego nie zdecydowała się na użycie nazwiska stryja w swoim debiucie. Za to, gdy już została uznaną pisarką, mogła zacząć opowiadać tą historię w pełni. Na pewno stanowi tło historyczne w Długim płatku morza, nie potrafię sobie jednak przypomnieć kontekstu w Córce fortuny (tam najważniejsza była gorączka złota i kryzys, który wywołało to w USA). W każdym razie... zaczynam odbiegać od tematu, więc kończę :)
Na koniec jeszcze nadmienię, że z tą historią po raz pierwszy miałam styczność zupełnie przypadkiem. Gdy jako nastolatka włączyłam telewizor po szkole i trafiłam na Dom dusz, ekranizację z 1993 roku, z udziałem Meryl Streep. Zaczęłam oglądać kilka minut po rozpoczęciu i obejrzałam do samego końca. Nie rozumiałam tego filmu za specjalnie - byłam zdecydowanie zbyt młoda na niego - i dlatego niektóre sceny prześladowały mnie w koszmarach jeszcze przez wiele lat. Ale teraz, gdy poznaję twórczość Allende bardziej świadomie... myślę, że chciałabym kiedyś wrócić do ekranizacji :)
A tymczasem... idę czytać kolejną książkę :)
A! Tą polecam gorąco każdemu! Niezależnie od płci! Jest cudowna :)


Komentarze
Prześlij komentarz