Taylor Jenkins Reid "Siedmiu mężów Evelyn Hugo"
Czytanie książek Taylor Jenkins Reid to dla mnie czysta przyjemność. Znów pochłonęłam jej książkę w niecałe 24 godziny (z przerwami na jedzenie i trochę na spanie). Nie mogłam się oderwać. A z tych historii gwiazd z lat 70- i 90-tych niestety została mi już tylko jedna... ale też najpierw musiałabym ją kupić, a obiecałam sobie, że wcześniej przeczytam przynajmniej jeden stosik z już posiadanych książek.
Monique, młoda dziennikarka, która próbuje wybić się w branży, otrzymuje propozycję przeprowadzenia wywiadu z Evelyn Hugo - aktorką, która ma za sobą imponującą karierę w Hollywood i Oskara na koncie. Już na pierwszym spotkaniu okazuje się, że została wybrana przez gwiazdę do napisania jej biografii, ale ma zaczekać z wydaniem książki do jej śmierci. Monique czuje, że jest gotowa podjąć to wyzwanie.
Evelyn opowiada o tym, jak wyrwała się z biedy i trafiła do świata kina, spełniając tym samym marzenie ukochanej matki. Ale jaką cenę zapłaciła za możliwość zdobycia sławy? Dlaczego aktorka ma za sobą aż siedem małżeństw? Czy któryś z mężów był miłością jej życia? Evelyn stopniowo odsłania przed Monique wszystkie swoje sekrety, w tym najważniejszy - dlaczego to właśnie Monique została wybrana na napisanie jej biografii.
Magia tej książki polega przede wszystkim na tym, że pozwala się przenieść do świata Marilyn Monroe i Audrey Hepburn. Zrozumieć, jakie realia panowały w ówczesnych wytwórniach filmowych, które niejako posiadały zakontraktowanych aktorów, a dopiero powstawała idea "wolnych strzelców". Evelyn to równocześnie doskonały przykład kobiety goniącej za marzeniem o sławie, gotowej zapłacić każdą cenę za jej zdobycie, by z czasem przekonać się, że nie doczytała warunków zapisanych małym druczkiem, cena była jeszcze wyższa.
Siedmiu mężów Evelyn Hugo to równocześnie doskonały przykład tego, co momentami nadal się dzieje. Że główną ceną sławy jest przede wszystkim utrata własnej tożsamości, a wiele znanych twarzy z showbiznesu to przede wszystkim produkt marketingowy - niekiedy muszą nadal ukrywać swoją orientację seksualną (z grubszych spraw), zainteresowania czy ułomności.
Z góry przestrzegam - zabierając się za lekturę niespecjalnie da się lubić Evelyn. Jest egoistyczna i bezwzględna. Ale również pełna pasji i w pełni oddana realizacji swoich celów. Monique też jest ciężko polubić. Jest przestraszoną szarą myszką, która dopiero szuka swojego głosu, chociaż ma bardzo dużo do zaoferowania. Ale Monique jest tak naprawdę cieniem przy historii samej Evelyn.
Książka absolutnie cudowna. Dla mnie Taylor Jenkins Reid to prawdziwa królowa literatury obyczajowej, chociaż do niedawna uważałam za takową Liane Moriarty, a wcześniej Jodi Picoult. Niestety, obie te autorki wpadły w pewien schemat, który stał się już męczący. Mam nadzieję, że Reid jeszcze długo w podobny schemat nie wpadnie. A tymczasem... idę czytać kolejną książkę ze stosiku :)


Komentarze
Prześlij komentarz