Richard Osman "Ostatni gasi światło"
Na ten moment ostatni z serii kryminałów Richarda Osmana w ramach Czwartkowego Klubu Zbrodni. Czytałam, że w 2024 roku autor zamierza skupić się na innych projektach, więc może się okazać, że na piąty tom trzeba będzie zaczekać około dwa lata. Ale! Tyle wspaniałych książek czeka na mnie na regale, że raczej mi nie braknie lektury do tego czasu :)
Tym razem Klub prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa dawnego przyjaciela Elizabeth i Stephena, Kuldesha Sharmy, antykwariusza, którego poznaliśmy w trzecim tomie. Okazuje się, że mężczyzna przypadkowo wpakował się w awanturę z przemytem heroiny, a paczka z narkotykiem zaginęła. Po drodze napatoczą się na fałszerzy sztuki, internetowych oszustów romansowych i handlarzy narkotyków. No i jak to bywa w przypadku Czwartkowego Klubu Zbrodni... jak oni zaczynają śledztwo, to ludzie zaczynają umierać... więc czas goni.
Ten tom jest też najbardziej sentymentalny ze wszystkich. Autor więcej czasu poświęca Stephenowi i jego chorobie, przemyśleniom na temat tego, co nas definiuje jako osobę. I jakie są granice miłości do drugiego człowieka. W posłowi Osman przyznaje, że w jego rodzinie zdarzały się przypadki demencji i dlatego o tym pisze, bo chce uczcić te osoby, które stopniowo traciły swoją tożsamość.
To, co mi się osobiście spodobało w tym tomie, a na co narzekałam w ostatnim, Joyce pokazała się od zupełnie nowej strony. Przejęła inicjatywę i okazało się, że jest bardzo podobna do Elizabeth. I jest doskonała w prowadzeniu śledztwa. Było mniej Elizabeth - emerytowanej superbohaterki, dzięki czemu w innym świetle mógł się też pokazać chociażby Ron. Autor też zdecydowanie więcej miejsca poświęcił Chrisowi, policjantowi, który absolutnie na to zasłużył, żeby oddać sprawiedliwość jego zawodowym kompetencjom.
Sama zagadka - tym razem majstersztyk. Serio. Przebieg i zakończenie totalnie mnie zaskoczyły, co się już dawno nie zdarzyło. Mój typ na sprawcę się nie potwierdził, a zakończenie było dla mnie absolutnie satysfakcjonujące. Tym bardziej nie mogę się doczekać piątej części, skoro autor nabrał takiego rozmachu w czwartej :) Na swoim instagramie przyznał, że zabrał się za nową książkę, inną serię. Może się skuszę, żeby pozostać wierną autorowi, a trochę zmniejszyć tęsknotę za tymi ekscentrycznymi emerytami :)
Tymczasem!
P.S. Polecam całą serię z całego serducha!


Komentarze
Prześlij komentarz