H.P. Lovecraft "Zew Cthulhu"
To jest lektura, którą mi było wyjątkowo ciężko skończyć. Zajęło mi ładnych parę miesięcy, tak naprawdę. Czytałam z doskoku, dłuższe opowiadania rozdziałami między kolejnymi książkami. Na szczęście jeszcze pamiętam treść książek, które mam "napoczęte". I to nie jest kwestia tego, że ta książka była zła - była genialna. Ale język sprawiał, że było mi naprawdę ciężko przez nią przebrnąć.
Zew Cthulhu to zbiór opowiadań z uniwersum stworzonym przez Lovecrafta, nawiązujący konsekwentnie do stworzonej przez niego mitologii. To zbiór pięciu najbardziej znanych opowiadań pisarza: "Zew Cthulhu", "Widmo nad Innsmouth", "Szepczący w ciemności", "Zgroza w Dunwich" oraz "Kolor z innego wszechświata". Lovecraft tworzył na początku XX w. i swoją twórczością inspirował nie tylko pisarzy, ale artystów wszelkiej maści, aż do dziś, sto lat później.
Książkę dostałam w prezencie od męża, w ramach wspólnej randki. Był przekonany, że świetnie trafił, ale muszę przyznać, że naprawdę ciężko mi się było "wdrożyć". Język w opowiadaniach jest kwiecisty, momentami przestarzały. Autor buduje napięcie bardzo, bardzo powoli - przy współczesnej literaturze jest to tempo zdecydowanie zbyt powolne. Cały czas się musiałam upominać, że to jest opowiadanie sprzed stulecia (lub około tego) i jest to czas przed większością odkryć i wynalazków. Toteż akcja rozwija się stosownie do tamtych czasów. A jednak denerwowała mnie miejscami naiwność kolejnych narratorów opowiadań.
Przekonałam się, że nie za każdą klasyką przepadam, chociaż ogromnie doceniłam czas spędzony nad tą książką. Teraz już zobaczyłam, jak rodziła się współczesna fantastyka. Z ulgą też w końcu odłożyłam skończoną książkę, bo faktycznie czekała na dokończenie bardzo, bardzo długo.
A opowiadanie, które najbardziej zapadło mi w pamięć? To będzie na pewno "Szepczący w ciemności". Opowiadanie to wyraźnie zostało zainspirowane przez odkrycie Plutona. Niesamowite, że sto lat później już wiemy, że Pluton wcale nie jest planetą Układu Słonecznego. A jednak w pierwszych latach po odkryciu fascynował ludzi na tyle, że wyobrażali sobie życie na tej planecie. Chociaż było to życie... "plugawe" :)
No, to teraz mogę się wziąć znów za coś bardziej współczesnego :)


Komentarze
Prześlij komentarz