Susanna Kaysen "Przerwana lekcja muzyki"
Po ostatniej książce, którą podsumowałam, że nie zostaje na długo w pamięci, przyszedł czas na lekturę takiej, o której wiedziałam, że zostanie ze mną na dłużej. Książka, która zdążyła się wpisać w kanon literackiej klasyki, a w ekranizacji sprzed dwóch dekad zagrały "duże" nazwiska.
Zacznę od tego, że dawno, dawno temu, na zajęciach w szkole językowej obejrzeliśmy Girl, Interrupted w ramach lekcji. Był to film, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Prześladował mnie całymi latami. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że kiedyś sama się będę zajmowała zdrowiem psychicznym, a że w tamtych czasach rozmowy o zdrowiu psychicznym były absolutnym tabu, to było to tak naprawdę moje pierwsze zetknięcie z tym tematem. Nie wiedziałam wtedy, że film jest ekranizacją książki, a książka opisuje osobiste doświadczenia Susanny Kaysen, autorki.
Wrażliwa, mająca problemy emocjonalnie, nie potrafiąca się odnaleźć w otaczającym świecie Susanna podejmuje próbę samobójczą. W efekcie trafia do gabinetu psychiatry, który prosto od siebie wysyła ją na oddział psychiatryczny. Susanna nie potrafi do końca zrozumieć przebiegu wydarzeń, kwestionuje decyzję lekarza, podejmuje jednak leczenie. To właśnie tu otrzymuje diagnozę - rozpoznano u niej osobowości borderline. Początki szpitalnego życia są dla niej bardzo trudne, nie potrafi pogodzić się z panującym rygorem. Jednak równocześnie spotyka całą gamę barwnych charakterów i zaburzeń, dziewcząt, które tak jak ona, mają problem z dostosowaniem się do wymagań społeczeństwa. Mamy więc kleptomankę Giorginę, molestowaną seksualnie i uzależnioną od środków przeczyszczających, Daisy, oszpeconą po samopodpaleniu Polly, aż po dominującą socjopatkę Lisę.
Przerwana lekcja muzyki to poruszające świadectwo dziewczyny, która trafia do oderwanego od rzeczywistości świata. To miejsce otacza ją jak ochronny kokon (i pozostałe pacjentki), równocześnie utrudniając im powrót do normalności i szarej rzeczywistości. W swoich wspomnieniach Susanna rzadko wspomina o samej terapii, wskazuje jednak na szereg nieprawidłowości w funkcjonowaniu oddziału psychiatrycznego, między innymi o nadużywaniu władzy przez pracowników szpitala, nadużywaniu leków, gdy podopieczne sprawiały zbyt wiele problemów. Przez większość książki kwestionuje również swoją diagnozę - w mojej ocenie całkiem słusznie, przy posiadanej przeze mnie współczesnej wiedzy na temat zaburzeń psychicznych.
Gdyby ktoś się pokusił o przeczytanie tej książki to warto wiedzieć, że wydarzenia w niej nie są opisywane chronologicznie. To raczej zbiór skojarzeń zebranych wątkami. Dosyć szybko dowiadujemy się więc o samobójstwie Daisy, a potem pojawia się ona w kolejnych rozdziałach, w kolejnych wspomnieniach autorki.
I dowiedziałam się w końcu skąd cały tytuł. Myślałam, że ma to coś wspólnego z diagnozą lub opisem od psychiatry. A chodziło o obraz, który najbardziej przemówił do autorki w tamtym czasie, pozwolił jej na uświadomienie sobie swoich własnych uczuć.
Jak na to, że ta książka nie jest zbyt obszerna - jest absolutnie wstrząsająca. I tym razem jest to książka, która z pewnością zapada w pamięć. Tylko dla odważnych.


Komentarze
Prześlij komentarz