Lucinda Riley "Siostra Cienia. Siedem Sióstr"

 


No i niestety... nadszedł ten czas, że zaczynam być zmęczona książkami Lucindy Riley... A tu jeszcze cztery przede mną! I to muszę je koniecznie przeczytać, bo już je kupiłam... Dlatego zdecydowałam, że na jakiś czas odkładam książki z serii Siedem Sióstr, a skupię się na innych. Bo ten schemat dla mnie się już wyczerpał. Ale po kolei.

Książka sama w sobie nie jest zła. Główną bohaterką tym razem jest Star, najbardziej nieśmiała z sióstr, żyjąca w cieniu przebojowej CeeCee. Młoda kobieta jest przerażona wejściem w dorosłość, nie ma pojęcia, jak ma układać swoje życie, aby w końcu zaczęło być jej. Zmęczona ciągłym towarzystwem młodszej siostry, czuje się osaczona życiem, które dla nich obu stworzyła CeeCee. Dlatego zaczyna podążać za wskazówkami, pozostawionymi jej przez Pa Salta i próbuje odnaleźć swój własny głos, w czym ma jej pomóc poznanie historii Flory MacNichol. 

W ostatnim poście dotyczącym serii wspomniałam, że nie mogę się doczekać opisu losów Star, bo miałam nadzieję, że będą się one różniły od poprzednich części, bo i bohaterka była inaczej przedstawiana. Niestety, gorzko się rozczarowałam. Star okazała się być dokładnie tak samo niezdecydowana, jak jej siostry. Jest bohaterką totalnie bez wyrazu, wręcz nudną, chociaż początkowo miałam nadzieję, że jej poszukiwania siebie pozwolą jej rozkwitnąć najbardziej...

Z drugiej strony mamy losy Flory, córki zubożałego arystokraty, która przyrzeka sobie, że nigdy nie wyjdzie za mąż, by nie stracić poczucia wolności. Wzorem dla niej jest mieszkająca w pobliżu Beatrix Potter, z którą w miarę upływu czasu dziewczyna serdecznie się zaprzyjaźnia. Jednak życie Flory gwałtownie się zmienia, gdy w jej życiu pojawia się Archie, syn przyjaciółki matki. Początkowo zniechęcona do niego dziewczyna, w końcu się w nim zakochuje i to z wzajemnością. Jednak nie jest im dane wspólne szczęście, ponieważ Archie, na mocy umowy między rodzinami, zaręcza się z siostrą Flory, zaś sama Flora zostaje wysłana do domu Alice Kepper w roli guwernantki jej córek. Na miejscu okazuje się, że Alice ma wobec dziewczyny inne plany i pomaga Florze wejść do angielskiej socjety. Jednak Flora nie wie wielu rzeczy, a niektórych sekretów nie da się długo ukrywać...

Ponownie autorce wyszła dużo ciekawsza historia z epoki, luźno ocierająca się o fakty, niż losy jednej z sióstr. Opowieść o Florze czyta się z zapartym tchem... przynajmniej przez większość czasu. Niestety, zakończenie jest... miałkie. I tym razem połączenie losów Flory i Star jest mocno wątpliwe. Wydaje się być strasznie sztuczne. Schemat zakłada, że siostry mają odkrywać siebie dzięki silnym postaciom kobiecym wśród swoich przodków. Cóż... w przypadku Star coś poszło nie tak - nie podobało mi się. 

W przypadku Siostry cienia ciężko mi się było w ogóle zbratać z bohaterami... wydawali się być jacyś tacy oderwani od rzeczywistości... To, co stanowiło urok poprzednich dwóch części, w tej zaczęło być dla mnie po prostu męczące. 

Podejrzewam, że największym problemem jest to, że czytałam te książki w tak krótkim odstępie czasu i mi się zwyczajnie formuła wyczerpała. Bo one są mocno na jedno kopyto. Dlatego na razie odkładam cykl na półkę i na jakiś czas zmienię sobie klimat literacki. Może tym razem coś z fantastyki? Zobaczymy!

Komentarze

Popularne posty