Cate Quinn "Trzy wdowy"

 


Nieznane mi dotąd nazwisko, więc sporo ryzykowałam, kupując tę książkę. Ale okładka przyciągnęła oko i kilka razy się do niej wracałam podczas przeglądania, więc w końcu zamówiłam! I... było totalnie warto!

Blake jest ortodoksyjnym mormonem, tj. wierzy, że dostąpi najwyższego nieba poprzez poligamię. Ale Blake zostaje zamordowany, a na odludnej farmie przebywają jedynie jego trzy żony, a dla policji każda z nich może mieć motyw, jest podejrzana. Te trzy kobiety, będące żonami jednego mężczyzny, szczerze się nienawidzą, ich relacja jest bardzo wyboista. Łączą jednak siły, by odkryć, kto (a raczej która z nich) zamordował ich męża, po drodze będą się musiały jednak zmierzyć z własnymi demonami. 

Rachel, pierwsza żona, apodyktyczna i oschła, trzyma swoją rodzinę żelazną ręką. Oddana swoim bliskim, całymi dniami przygotowuje się do nadejścia końca świata. W przeszłości uciekła z sekty, której prorokiem był jej rodzony ojciec, traumatyczne zdarzenia sprawiły jednak, że nie potrafi otworzyć się na innych i ludzi traktuje z mocno ograniczonym zaufaniem. 

Emily, druga żona, pochodząca z ultrakatolickiej rodziny. Małżeństwo z Blakem traktowała jako ucieczkę od zaborczej matki. Jednak związek ten nie był usłany różami, a relacja nie została zbudowana na obopólnym uczuciu. Emily często ucieka w świat fantazji. Jest również kompulsywną kłamczuchą, co utrudnia jej kontakt z pozostałymi żonami. 

I w końcu Tina, poznana na odwyku striptizerka, która próbuje zbudować swoje życie na nowo. I z całych sił stara się nie zauważać, że dogania ją przeszłość, przed którą próbowała uciec.

Łączy je tylko Blake. A jego śmierć zmusza je do refleksji nad relacjami z pozostałymi żonami. 

Narracja jest prowadzona z perspektywy każdej z trzech żon. Poznajemy ich sposób patrzenia na świat, ocenę kolejnych wydarzeń, motywy postępowania. Wszystkie trzy bohaterki różnią się od siebie, jak dzień od nocy, więc sposób ich myślenia i radzenia sobie w trudnych sytuacjach również jest inny. Pod kątem psychologicznym książka ma niesamowitą konstrukcję, ja osobiście byłam zachwycona. Racjonalna Rachel, lekko niezrównoważona Emily i impulsywna Tina. Równocześnie ta książka to ich podróż do lepszego poznania siebie nawzajem, co było niemożliwe, póki konkurowały między sobą o względy ich męża. Jest to o tyle interesujące, że równocześnie wszystkie trzy podejrzewają siebie nawzajem o to morderstwo. 

Mamy więc pierwszy plus - ogromny ukłon w stronę autorki, która stworzyła trzy zupełnie różne główne bohaterki, każdą z własnym bagażem emocjonalnym, i do samego końca zachowała żelazną konsekwencję. Narracje się nie zlewały, podział był bardzo wyraźny, profil psychologiczny również. To było naprawdę trudne zadanie. Do tego bohaterki były naprawdę wiarygodne - każda z innym doświadczeniem przemocy, wchodząca w trudną relację poligamiczną... Z czasem też zaczynają bardziej realnie oceniać samego Blake'a, co również jest dosyć ciekawym procesem do obserwowania na stronach książki.

Kolejny ogromny plus to fakt, że książka była naprawdę wciągająca. Czasami zabieg tutaj stosowany, to jest ocena różnych wydarzeń z perspektywy kilku narratorów bywa... męczący. W tej książce jednak pozwalał lepiej poznać narratorki, wejść w ich "buty". Równocześnie akcja rozwijała się szybko, bez niepotrzebnego lania wody. Napięcie rosło stopniowo, utrzymując zainteresowanie czytelnika. 

Dla mnie osobiście ciekawym doświadczeniem było czytanie o mormonach. Do tej pory raczej kojarzyłam ze słyszenia i raczej negatywnie (trzeba było widzieć reakcję mojej mamy, kiedy jej polecałam książkę :D). Ale w jakiś sposób ta książka pozwala spojrzeć na mormonów inaczej - są ludźmi bardzo oddanymi wierze. 

I moja wisienka na torcie - zakończenie. Idealne! Nie spodziewałam się go zupełnie! I byłam naprawdę zachwycona. W mojej ocenie ta książka to 10/10. I mam nadzieję, że to niejedyna tej autorki. I że następna okaże się być jeszcze lepsza.

Komentarze

Popularne posty