Stacey Halls "Podrzutek"
Mam świadomość, że wybieranie książek na podstawie ładnej okładki to głupota - zdążyłam się już kilka razy rozczarować. Ale tym razem trafiłam idealnie! Na pewno sięgnę po Czarownicę ze wzgórza i zacznę z niecierpliwością wyglądać kolejnych publikacji tej autorki!
Bess, córka handlarza krewetkami, musi podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu, jest zmuszona oddać swoją nieślubną córkę do przytułku, gdyż nie byłaby w stanie zapewnić jej opieki. Obiecuje sobie jednak, że gdy tylko będzie w stanie, wróci po dziecko. Przez kolejnych sześć lat ciężko pracuje i w końcu stwierdza, że może wziąć małą z powrotem. Jednak na miejscu okazuje się, że dziewczynki już tam nie ma - ktoś ją zabrał, podszywając się pod Bess! Zrozpaczona kobieta robi wszystko, co w jej mocy, żeby dowiedzieć się, co się stało z jej córką.
Alexandra, wdowa po szanowanym w mieście kupcu, samotnie wychowuje sześcioletnią córeczkę, starając się chronić ją przed światem, nie wypuszczając jej z domu, z którego również sama zbyt często nie wychodzi. Kobieta pilnie strzeże swoich sekretów. Dlatego niechętnie zgadza się na prośbę przyjaciela, aby pomogła jego znajomej i zatrudniła opiekunkę do dziecka. Pojawienie się opiekunki wywraca życie Alexandry i jej córki do góry nogami, bo nie wszystko jest takie, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
Historia Bess i Alexandry jest dość przewidywalna, jeśli chodzi o rozwój akcji do momentu kulminacyjnego. Mimo tego - jest tak zgrabnie opisana, że mocno wciąga i ciężko się oderwać, bo brakuje odpowiedniego momentu na przerwanie lektury, żeby choćby zjeść kanapkę. Akcja jest niezwykle wartka, szybko rozwija się do momentu, w którym życie obu kobiet bardzo się zmieni.
Dużym plusem książki są kreacje obu bohaterek. Bess, prostolinijna, ale niezłomna. Wie, że nie ma swojemu dziecku zbyt wiele do zaoferowania, poza ogromną miłością. Największą wartością dla niej jest miłość, a córka stanowi jej motywację do działania. Alexandra, zalękniona i niepewna, trudno jej zbudować relację z innymi, jest zdystansowana i kontrolująca. Jednak równocześnie cechuje ją ogromna wrażliwość i stara się postępować słusznie, choć czasami jej decyzje są podyktowane raczej lękiem.
Lubię książki obyczajowe, a w takim wydaniu jak Podrzutek to już w ogóle. Nie jest przesadnie ckliwa. Jest to raczej opis siły dwóch zupełnie różnych od siebie kobiet, które zrobią wszystko, aby walczyć o swoje dziecko. Ja, jako czytelnik, niezwykle łatwo wciągnęłam się w emocje obu kobiet i w którymś momencie nie wiedziałam już, za którą mam trzymać kciuki.
To, co mi się jeszcze podobało, to przedstawione realia życia w Londynie w połowie XVIII w. Wyraźny podział społeczny, trudności i bolączki ówczesnych mieszkańców miasta, społeczne uprzedzenia, itp. Co prawda, książkowe realia tak naprawdę oddają tylko część prawdy tamtych czasów, bo książka jest mocno romantyczna, ale już sama atmosfera XVIII w. wciąga.
I... największy plus za zakończenie. Jest zaskakujące i... idealne! Ponieważ całość książki jest mocno romantyczną wizją drogi Bess i Alexandry do macierzyństwa, to tak idealne rozwiązanie nie razi po oczach brakiem realizmu. Stanowi miłe domknięcie fajnej, wciągającej lektury. Poczułam po nim sporą satysfakcję.
Ja osobiście książką byłam zachwycona i mogę ją z czystym sercem polecić każdemu!

Komentarze
Prześlij komentarz