Jeneva Rose "Perfekcyjne małżeństwo"

 


Na fali czytania thrillerów, sięgnęłam po książkę Jenevy Rose. Opis mnie zafascynował i czekałam na tę książkę. Tym bardziej, że nie miałam wcześniej styczności z autorką, więc byłam ciekawa czy na mojej liście obiecujących autorów pojawi się nowe nazwisko. Cóż... Nie pojawi się. 

Sarah Morgan to odnosząca sukcesy prawniczka, specjalizująca się w prawie karnym. Jej życie przebiega według ustalonego wcześniej planu i Sarah jest zdeterminowana, aby taki stan rzeczy utrzymać, kariera pozwala jej się realizować i rozwijać, dlatego jest dla niej priorytetem. Ale też powodem, dla którego zaniedbuje męża, Adama. Tłumaczy sobie jednak, że skoro Adam nie zarabia na ich życie, a trzeba je utrzymać na pewnym poziomie, to jest zmuszona tyle pracować. 

Adam z kolei jest pisarzem, którego debiut literacki został świetnie przyjęty, ale kolejne książki już niespecjalnie. Obecnie cierpi na niemoc twórczą, którą ponoć jest w stanie pokonać, gdy spędza czas w ich domu nad jeziorem. Ale tak naprawdę wyjazdy tam służą przede wszystkim do spotkań z Kelly, Summers, kelnerką, z którą nawiązał namiętny romans. Tłumaczy sobie jednak, że skoro Sarah jest tak zaangażowana w karierę, że nie chce mu dać upragnionego dziecka, to ma prawo do własnego szczęścia. 

Wszystko zmienia się, gdy Kelly zostaje zamordowana w łóżku Adama, a Adam jest ostatnim, który widział ją żywy. W dodatku na miejscu zbrodni znajduje się tylko jego DNA. Dlatego to na niego padają podejrzenia, a Sarah musi zająć się najtrudniejszą sprawą w swojej karierze - bronić niewiernego męża, który utrzymuje, że jest niewinny.

Mniej więcej do jednej trzeciej książki czytało mi się ją bardzo dobrze. Akcja rozwijała się stopniowo, napięcie miarowo rosło. Czytelnik mógł zajrzeć w małżeństwo Sarah i Adama z perspektywy obojga i wczuć się w ich sytuację. I... na tym mniej więcej dobre rzeczy się skończyły. 

Po pierwsze bohaterowie byli prowadzeni w sposób tak absolutnie tendencyjny, że po połowie książki miałam obojga serdecznie dość. Adam, życiowy nieudacznik, maminsynek, niespełniony pisarz, który na każdym kroku robi z siebie ofiarę i obarcza innych odpowiedzialnością za własne niepowodzenia i Sarah, niby zdradzona żona, ale jest jakaś taka... chaotyczna i w wielu kwestiach nieprofesjonalna. I można to wytłumaczyć faktem, że broni swojego niewiernego męża, ale... jest opisywana przez innych jako absolutna perfekcjonistka jeśli chodzi o pracę. 

Po drugie - nieścisłości fabularne są tak ogromne, że można je śmiało porównać do czarnych dziur. Co z konfliktem interesów? Wydaje mi się, że Sarah nie dostałaby jednak zgody od własnej kancelarii na bronienie męża ze względu na jej zaangażowanie emocjonalne. Poza tym to, jak się włącza w śledztwo. I oczywiście prowadzący ją szeryf bez najmniejszego kłopotu pozwala obrońcy swojego jedynego podejrzanego na gmeranie w dowodach. Gwoździem do trumny tej książki była fatalnie poukładana linia czasowa, która po prostu nie trzymała się kupy. 

I teraz, żeby nie było... nie jestem specjalistką od amerykańskiego prawa. Ale po obejrzeniu kilku seriali, przeczytaniu książek Jodi Picoult oraz ostatniej (Niewinny), jako laik stwierdzam, że Jeneva Rose nawet nie spróbowała zrobić badań w tym zakresie, żeby osadzić swoją powieść w jakiś realiach. Miało być dramatycznie i tak wyszło... a przy okazji wyszła totalna bzdura i bajka wyssana z palca. 

I to, co dla mnie jest najważniejsze w książkach... zakończenie. Niestety, przewidziałam je bardzo szybko, nie było elementu zaskoczenia. Ale przez to, jak do niego dotarłam wraz z autorką poczułam się... zmęczona. Generalnie wyglądało to tak, jakby autorka wymyśliła początek, zakończenie, a potem przemęczyła środek, żeby doprowadzić nas do "zaskakującego" rozwiązania. I niby wszystkie wątki się spięły i było dramatycznie... ale było też sztucznie i bez polotu. 

Nie jestem zadowolona z tej lektury i niestety nie mogę jej polecić. A od książek Jenevy Rose od dziś trzymam się z daleka. 

Komentarze

Popularne posty