Sarah Lark "Pod dalekim niebem"
Nie pamiętam książki, którą zaczynało mi się równie źle czytać, a potem... potem się przekonałam, że zbyt łatwo wydałam ocenę i wsiąkłam na całego! Wydaje mi się, że Pod dalekim niebem jest pierwszą książką (lub pierwszą od bardzo dawna), z którą doświadczyłam czegoś takiego. Wprost nie mogłam się oderwać! Byłam nawet gotowa zarywać noce, byle szybciej skończyć czytanie!
Historia zaczyna się w Hamburgu. Stephanie, dziennikarka śledcza, która jest w trakcie tworzenia serii artykułów o nierozwiązanych morderstwach sprzed lat, dostaje od swojego naczelnego zadanie zdemaskowania znanego hipnotyzera, który pomaga swoim klientom dotrzeć do swoich przeszłych wcieleń. Sceptyczna dziennikarka nie wierzy w skuteczność hipnozy, ale podczas sesji opowiada o losach Maramy, córki wodza maoryskiego plemienia z Nowej Zelandii. Wstrząśnięta Stephanie wyrusza w podróż do Nowej Zelandii, by odnaleźć ślad po Maramie i uwiarygodnić lub obalić skuteczność hipnotyzera, ale również zebrać materiały do artykułu o niewyjaśnionym morderstwie w domu rodziny Wahia.
Sprawa ma jednak drugie dno, bo Nowa Zelandia to kraj, w którym Stephanie się urodziła, ojczyzna jej ojca. Jednak kobieta nie ma żadnych wspomnień z czasów swojego wczesnego dzieciństwa, prawdopodobnie w wyniku traumy spowodowanej śmiercią jej ojca. Dlatego ta podróż stanowi dla niej również możliwość powrotu do korzeni i sprawdzenia, czy jest w stanie odzyskać utracone wspomnienia.
Początkowo tę książkę traktowałam mocno sceptycznie. Hipnoza? Przeszłe życia? ... nie byłam zachwycona. Jednak dosyć szybko okazało się, że to, co Stephanie podczas sesji ujawniła jako swoje wspomnienia, tak naprawdę było wspomnieniem dziecięcej zabawy. Trafiwszy na ten trop, Stephanie stopniowo zaczyna odkrywać kolejne fakty. W podróży przez Nową Zelandię towarzyszy jej charyzmatyczny naukowiec Weru, który kiedyś był asystentem matki Stephanie, a obecnie próbuje pokazać niemieckiej dziennikarce kraj swoich przodków.
Poza mocno naciąganym wątkiem połączonej historii Maramy i morderstwa w rodzinie Wahia, to książka jest naprawdę zgrabnie napisana. Oczywiście... jak to zazwyczaj bywa, dużo bardziej wciągnęła mnie historia Maramy i ten wątek był moim zdaniem najlepiej rozbudowany. Poszukiwania i śledztwo Stephanie były raczej tłem dla debaty o społecznej krzywdzie, którą Anglicy wyrządzili Maorysom, o ich zagubionym dziedzictwie i tradycjach. Oraz o tym, jak obecnie Maorysi łączą współczesność ze swoją historią.
Stephanie jako bohaterka mnie nie urzekła za bardzo. Niby jest inteligentną, spełniającą się zawodowo dziennikarką, bardzo niezależną kobietą, a równocześnie widać w niej jakąś taką naiwność. Jest naprawdę łatwowierna. Irytowała mnie tym.
Z drugiej strony mamy Maramę, córkę maoryskiego wodza, która trafia do domu angielskiej rodziny. Początkowo wychowywana jako siostra dzieci państwa domu, z czasem zostaje zdegradowana do roli pokojówki. Jej duma nie pozwala jej użalać się na swój los i stara się z godnością znosić poniżenia. Jest uosobieniem siły i niezłomności. Historia Maramy to również historia Nowej Zelandii i wojen o ziemię między anglikami, a Maorysami. Historia o nierówności rasowej oraz o walce o własną godność i prawo do równości. Ta część mnie mocno zafascynowała.
Pisarsko również mi książka odpowiadała. Akcja była wciągająca, a opisy nie były przytłaczające. Autorka dużo uwagi poświęciła tradycjom Nowej Zelandii, które zachowały się do dzisiejszego dnia, ale obecnie stanowią przede wszystkim atrakcję turystyczną. Jest to też niejako przewodnik po interesujących miejscach w Nowej Zelandii.
Gdzieś w internecie znalazłam opinie, że Pod dalekim niebem to najsłabsza do tej pory powieść Sarah Lark. Nie wiem, nie mam porównania. Osobiście uważam tę książkę za naprawdę dobrą i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Jeśli wcześniejsze są jeszcze lepsze... to zdecydowanie chętnie je przeczytam!
A teraz ruszam czytać kolejną książkę, bo mi zostały trzy premiery wrześniowe, z którymi muszę się wyrobić do końca miesiąca... co raczej mi się już nie uda, ale zawsze można próbować!

Komentarze
Prześlij komentarz