Kristy Cambron "Wróbel w getcie"
Na przyszłość muszę pamiętać, żeby opis zapowiedzi przeczytać również przed zamówieniem na stronie księgarni, w której robię zakupy (zapowiedzi sprawdzam na innej stronie i tam są mocno okrojone opisy). W tym przypadku okazało się, że "Wróbel w getcie" jest kontynuacją wydarzeń opisanych w "Motylu i skrzypcach", dlatego moje wrażenia mogą być trochę mylące. Pierwszy tom już zamówiłam i moja ocena może się jeszcze zmienić.
Część wydarzeń ma miejsce współcześnie i jest to opis historii Sery i Williama, których historia rozpoczyna się właśnie w "Motylu i skrzypcach". Zakochani w sobie młodzi pobierają się, jednak uroczystość zostaje przerwana przez aresztowanie Williama. Sera murem stoi za mężem, który musi się zmierzyć z zarzutami o malwersacje finansowe.
Druga część to wydarzenia z czasów II wojny światowej. I to właśnie one zrobiły na mnie większe wrażenie. Młodziutka Kaja Makowsky stoi u progu dorosłości. Właśnie ma iść na wymarzone studia. Jednak życie jej oraz wszystkich mieszkańców miasta zmienia się, gdy do Pragi wkraczają naziści. Rodzice Kai odsyłają ją oraz jej siostrę wraz z mężem do rodziny w Palestynie - ojciec dziewczyny jest Żydem i docierają do niego wieści, co się dzieje z Żydami w całej Europie. Jednak po kilku miesiącach w Palestynie, Kaja wraca do Europy - kończy studia w Londynie i rozpoczyna pracę dla "The Daily Telegraph", gdzie poznaje Liama Marshalla, korespondenta wojennego. Wojna jest jej codziennością, a uczucie rozkwita między nimi pośród huku bomb spadających na Londyn. Aż po pewnym czasie do gazety, w której pracuje Kaja, docierają wieści na temat pogromu Żydów na Wschodzie. Dziewczyna jest zdeterminowana, żeby wrócić do Pragi i uratować bliskich. Udaje jej się do nich dotrzeć, jednak na miejscu okazuje się, że ucieczka nie będzie możliwa. Kaja wraz z rodzicami trafia do obozu w Terezinie, a tam jej losy splotą się z osieroconą dziewczynką, Sophie oraz dzielnym Danem.
Już sam opis wydarzeń pokazuje, że mnie bardziej wciągnęła historia rodziny Kai. Przez całą książkę miałam wrażenie, że losy Sery i Williama są wciśnięte na siłę, bez większego polotu. Pod koniec nawet doszłam do wniosku, że mogłam odpuścić sobie czytanie rozdziałów o czasach współczesnych. Jak dla mnie książka mogła powstać o samej Kai. Ale wynika to przede wszystkim z tego, że nie znam pierwszej części - zamówienie z nią dotrze 10 marca, więc jest spora szansa, że jeszcze w marcu będę miała okazję ją przeczytać (niestety sterta kupionych do przeczytania książek nadal rośnie szybciej niż ta przeczytanych... to już chyba forma uzależnienia jest).
Dla mnie Sera i William to postacie płaskie, lekko cukierkowe. Dużo bardziej przemawiali do mnie bohaterowie z czasów II wojny światowej - Kaja, Liam, rodzice Kai, Dane.
Jeśli autor wraca do czasów wojennych to wiadomo, że będzie pisał o bohaterstwie i poświęceniu. Ale w tym przypadku obie wartości ukazywane są przez pryzmat codziennych relacji, dbałości o rodzinę. Kaja w desperackiej próbie uratowania najbliższych wraca do Pragi, nie mając jednak świadomości, na co się porywa. Wywiad londyński tak naprawdę nie wie, co się dzieje na Wschodzie, ponieważ naziści potrafią zadbać o pozory - docierają do nich pewne sygnały, ale nie zawsze są w stanie potwierdzić te informacje. Dlatego właśnie dziewczyna nie jest w pełni świadoma, z jak dużym ryzykiem wiąże się jej misja. Udaje jej się dotrzeć do rodziców, jednak trafia wraz z nimi do obozu pracy w Terezinie. To tu jest świadkiem najciemniejszej strony człowieczeństwa - zmuszania do pracy ponad siły, wiecznego głodu, chorób, z których każda w tym miejscu staje się śmiertelna. Z jednej strony musi się odczłowieczyć, żeby przetrwać - przestać zwracać uwagę na cierpienie ludzi dookoła siebie, nauczyć się nie reagować na ich prośbę o pomoc, bo ona też może zostać ukarana, a z drugiej strony jest to ogromna próba człowieczeństwa, bo nawet w takich warunkach Kaja walczy o nadzieję, którą stara się przekazać dzieciom oddanym pod jej opiekę.
Jest też Dane, przykład książkowego bohatera, który zamiast rozkazów wybiera słuchania własnego sumienia. I wykazuje się prawdziwą odwagą - jest przerażony konsekwencjami, które go czekają, ale przede wszystkim postanawia pozostać człowiekiem.
Powieść jest ogromnie wzruszająca. Bohaterowie co prawda nieco schematyczni, jednak łatwo się z nimi utożsamić, z przeżywanymi przez nich emocjami. W sumie dzięki temu książkę czyta się naprawdę szybko, jest wciągająca. Może też dlatego, że tak naprawdę nie są to czasy aż tak odległe od naszych, dlatego tym łatwiej jest się utożsamić z bohaterami (dziadkowie moi i mojego męża pamiętają jeszcze wkroczenie Niemców do Polski).
Dla mnie na plus, chociaż raczej nie jest to książka, do której wraca się drugi raz. Jestem jednak ciekawa, jak zmieni się moja ocena po przeczytaniu "Motyla i skrzypiec". Na pewno dam znać!


Komentarze
Prześlij komentarz