Taylor Jenkins Reid "Carrie Soto powraca"


Ostatnia z serii "retro" historii w wykonaniu Taylor Jenkins Reid. I jestem w pełni usatysfakcjonowana tą książką oraz chylę czoła przed autorką, która każdą swoją książkę skonstruowała nieco inaczej, dzięki czemu czytelnik za każdym razem miał niezłą niespodziankę. 

Carrie Soto, z którą po raz pierwszy można się spotkać w książce Malibu płonie to najlepsza tenisistka, jaką widział świat. Pobiła mnóstwo rekordów, a jej największym jest zdobycie dwudziestu Wielkich Szlemów. Carrie jest bezwzględna na korcie, wkłada ogrom pracy w swoje zwycięstwa. Poświęca praktycznie wszystko, by stać się niepokonaną, włącznie z relacją ze swoim ojcem, który zaszczepił w niej miłość do tenisa. Odciska to piętno na jej osobowości, co ciężko jej dostrzec - łatwiej widzi wady innych i nie znosi udawania niczego. Będąc u szczytu kariery, odnosi poważną kontuzję, która wymaga operacji. Ta sytuacja wymusza na niej przejście na sportową emeryturę. 

Jednak sześć lat później, niespodziewanie jeden z jej rekordów jest zagrożony. Carrie, mając 37 lat, podejmuje szokującą środowisko decyzję o powrocie na kort, by odzyskać rekord. Nie przeszkadza jej niepochlebna reakcja sportowych mediów ani ciało, które nie ma już dawnej sprawności. Kobieta na nowo całkowicie poświęca się treningom, w których towarzyszy jej Bowe Huntley, który podobnie jak ona ma coś do udowodnienia, zanim zrezygnuje z gry na zawsze. Carrie będzie miała okazję się przekonać, jaki wpływ miała na życie innych. 

Malibu płonie było urywkami z życia rodzeństwa Riva, przeplatanymi wydarzeniami z dnia pamiętnej imprezy, która zmieniła życie ich wszystkich (to nadal moja ulubiona książka Reid). Daisy Jones & The Six to obszerny wywiad z członkami zespołu dotyczący jego historii, opowiedzianej z perspektywy około dwudziestu lat. Widać zmieniające się wspomnienia oraz różną perspektywę kolejnych osób. Siedmiu mężów Evelyn Hugo to z kolei wywiad rzeka, próba rozliczenia się z przeszłością, ale równie ważny jest wątek współczesny. Natomiast Carrie Soto powraca to swoisty pamiętnik Carrie, odliczany  kolejnymi turniejami tenisowymi, wygranymi i przegranymi. 

Znów zachwyciło mnie, jak doskonale Reid radzi sobie z budowaniem głębokich i mocno realnych postaci. Carrie jest ciężko lubić. Jest samolubna, szorstka w obyciu, bezwzględna. Nie panuje nad językiem, czasami sprawia wrażenie chamskiej. Chce, aby otoczenie uznało jej ciężką pracę, którą włożyła w przygotowanie do turnieju, mnóstwo wysiłku wkłada w doskonalenie siebie, ale podobnego zaangażowania wymaga od wszystkich dookoła i potrafi być nieprzyjemna, gdy widzi brak tej pracy. Jest uparta, nie potrafi słuchać, jest ukierunkowana tylko na sukces (chociaż jego pojęcie ma dość... ograniczone). A równocześnie szybko da się zauważyć, że wszystko to jest podszyte ogromnym strachem, że nigdy nie zostanie zaakceptowana przez brak osiągnięć. Nie przeszkadza jej brak akceptacji otoczenia dla jej zachowania - widzi jedynie, że chce się zapisać na kartach historii jako najlepsza tenisistka. I wracając po sześciu latach emerytury, jest w końcu zmuszona zmierzyć się ze swoim strachem i prawdziwym ja. 

Kompletnie nie znam się na sportach, a na tenisie to już w ogóle najmniej. A jednak historia Carrie Soto mnie porwała. Opisy przekraczania własnych granic, relacje ze współzawodniczkami, bezwzględność sportowego świata... przemówiło to do mnie. I ten moment, gdy Carrie naprawdę zaczyna dojrzewać, gdy odrywa się od swojej traumy i znów zaczyna się cieszyć grą. Nieco ukłuło mnie to, że Reid pozostawiła niezaopiekowane fabularnie źródło tej traumy... Ale może to tylko moje wrażenie jest. 

Ta książka to nie jest tylko historia pewnej fikcyjnej tenisistki. To również doskonałe studium osoby, która niesie ciężar ambicji swoich rodziców na swoich barkach. I jaki to ma wpływ na całe nasze życie. Carrie dążąc do perfekcji wymaganej od niej przez ojca, ale rozumianą przez nią inaczej, niż on, gubi po drodze sens uprawiania sportu, któremu tyle poświęciła. I radość życia. A później musi zmierzyć się z ogromną stratą... No perfekcyjnie ukazana uniwersalna prawda, by jednak pozwolić dzieciom samym wybierać swoje życiowe pasje i wspierać, a nie obarczać swoimi oczekiwaniami.

Widziałam w księgarniach jeszcze inne książki Taylor Jenkins Reid, ale raczej nie zdecyduję się na lekturę... Jestem usatysfakcjonowana serią "retro", a teraz idę szukać czegoś dla odmiany klimatu :) Tymczasem!

Komentarze

Popularne posty