Cormac McCarthy "Droga"
Ta książka prześladowała mnie już od miesięcy. I nie da się tego inaczej określić. Czytana na cztery podejścia, jest jedną z najtrudniejszych, z jakimi miałam styczność. I z ogromną ulgą przyjęłam fakt jej zakończenia.
W przyszłości, która może zdarzyć się jutro lub za tysiąc lat, nastąpił straszliwy kataklizm, który zniszczył naszą cywilizację i większość życia na Ziemi. Nie ma już zwierząt, zapasy żywności dawno już są na wyczerpaniu, a na drodze można się natknąć tylko na bandy zdziczałych kanibali. Na tym tle wyróżniają się dwie postaci - ojciec i syn - którzy walczą o zachowanie swojego człowieczeństwa i przemierzają świat w poszukiwaniu innych dobrych ludzi. Przed nimi droga - pełna niebezpieczeństw, przez świat pozbawiony nadziei i zasad.
Ta książka była dla mnie trudna do przeczytania pod naprawdę wieloma względami. Przede wszystkim - bezimienni bohaterowie. I tylko delikatny zarys tego, co ich spotkało. Dlaczego są tylko we dwóch. Autor pozostawia dużo dla wyobraźni czytelnika, nie narzuca swoich rozwiązań. Druga rzecz to konstrukcja postaci ojca. Właściwie niemalże nic o nim nie wiemy przez całą książkę. Widać tylko bezwarunkową miłość do syna i beznadziejną walkę o jego przetrwanie (oraz momenty zawahania, czy większym miłosierdziem nie byłoby jednak go zabić). I drogę. Trudną, prowadzącą przez ogołocony świat pozbawiony piękna i uroku, a za to stanowiący stałe zagrożenie.
I tu pokazuje się kolejna "trudność" tej książki dla mnie. Ona jest potwornie pesymistyczna. Kibicuje się temu ojcu, który walczy o każdy dzień życia swojego małego synka, a potem wydarza się coś, co sprawia, że oni znów muszą walczyć o przetrwanie jeszcze bardziej. Rozumiem ideę - książka ma wymuszać na czytelniku refleksję nad dobrem i człowieczeństwem, ale... jest tak okrutnie pesymistyczna przy tym...
Nie potrafię o niej napisać nic więcej. Cieszę się, że skończyłam i na pewno nie planuję już do niej wracać. Wyczerpująca pod kątem emocjonalnym i psychicznym. Brutalnie zmuszająca do refleksji, ale jednak zupełnie nie mój klimat... Może kiedyś... Ale raczej nie.


Komentarze
Prześlij komentarz