Stephen King "Outsider"
Szczytem mojej ignorancji w ostatnim czasie było obejrzenie trailera serialu HBO "Outsider" i nie skojarzenie, że powstał on na postawie powieści Kinga. A najlepsze jest to, że książka od kilku tygodni czekała na półce na przeczytanie. Jednak dopiero, gdy się za nią wzięłam, zobaczyłam naklejkę na okładce. Cóż... i tak nie jest to serial, który miałabym ochotę obejrzeć - nie mój gatunek. A po przeczytaniu książki nawet nie mam potrzeby.
W parku miejskim znalezione zostaje zmasakrowane ciało jedenastoletniego chłopca. Naoczni świadkowie i odciski palców nie pozostawiają wątpliwości: sprawcą zbrodni jest jeden z najbardziej lubianych obywateli Flint City. To Terry Maitland, trener drużyn młodzieżowych, nauczyciel angielskiego, mąż i ojciec dwóch córek. Detektyw Ralph Anderson, którego syna Maitland kiedyś trenował, nakazuje przeprowadzić natychmiastowe aresztowanie w świetle jupiterów. Maitland ma wprawdzie alibi, ale Anderson i prokurator okręgowy wkrótce zdobywają kolejny niezbity dowód: ślady DNA. Sprawa wydaje się oczywista.
Kiedy w toku śledztwa zaczynają wychodzić na jaw przerażające szczegóły, porywająca opowieść Kinga wchodzi na wyższe obroty, napięcie narasta, aż staje się niemal nie do zniesienia. Terry Maitland na pozór jest miłym człowiekiem, ale czy ma drugie oblicze? Odpowiedź szokuje – tak jak szokować potrafi tylko Stephen King.
/Opis wydawcy/
Akcja książki rozpoczyna się, gdy szeryf Flint City, Ralph Anderson, organizuje publiczne aresztowanie trenera drużyn młodzieżowych, podejrzanego o zamordowanie 11-letniego chłopca. Anderson traktuje sprawę bardzo osobiście, ponieważ Terry Maitland trenował również jego syna. Sam nie bierze udziału w akcji, ale z zaplanował ją z dużą satysfakcją.
Po tym publicznym aresztowaniu nastroje w miasteczku gwałtownie rosną. Od rodziny Maitlandów odwracają się przyjaciele, a prokurator prowadzący sprawę jest bezlitosny, chociaż kierują nim głównie pobudki egoistyczne - szykuje się do wyborów na stanowisko prokuratora generalnego. Sęk w tym, że Terry Maitland ma niepodważalne alibi - nie było go nawet w mieście w dniu popełnienia morderstwa. I tu pojawia się problem - w co wierzyć? W dowód przedstawiony przez oskarżonego czy w te z miejsca zbrodni, gdzie aż roiło się od jego odcisków palców i DNA?
Ralph Anderson jeszcze raz przygląda się całemu śledztwu i zaczyna widzieć własne niedociągnięcia. Prokurator jednak nie chce odpuścić i postanawia postawić Maitlanda w stan oskarżenia.
Podobała mi się budowa charakterów bohaterów książki - Ralph Anderson oraz jego żona, stanowiący swoje przeciwieństwo, a przez to idealnie się uzupełniający, Holly Gibney czy Alec Pelley. Widać, że King lubi te postacie i poświęca im sporo uwagi, opisując ich osobowość. Łatwo się z nimi utożsamiać - mają swoje wzloty i upadki, ale też swoje dziwactwa. Zwłaszcza Ralph Anderson jest interesujący. Stróż prawa, który pod wpływem emocji popełnia niewybaczalny błąd i musi żyć z jego konsekwencjami...
W tym miejscu jedno muszę oddać Kingowi, naprawdę po mistrzowsku buduje napięcie. Podnosi je stopniowo, potem pozwala mu opaść na chwilę, żeby za moment znów czymś zaskoczyć czytelnika. W "Outsiderze" obserwujemy zdarzenia z punktu widzenia głównych bohaterów, ale też mamy zeznania poszczególnych świadków. Pozwala to czytelnikowi wczuć się w rolę detektywa, wkręcić się w rozwiązywanie zbrodni, a następnie... samemu zgubić się wśród sprzecznych informacji. King stopniowo odkrywał kolejne intrygi przed czytelnikiem, doprowadzając go do kumulacji.. kto zabił? Do pewnego momentu był to jeden z najlepszych thrillerów, jakie czytałam do tej pory.
A potem, jak to u Kinga, nastąpiło wielkie tąpnięcie. I to jak przeczytałam dopiero jakieś 75-80% . Naprawdę myślałam, że nie zmuszę się do dokończenia jej. Właściwie fabuła zaczęła się sypać w połowie książki, kiedy został wprowadzony nadprzyrodzony wątek, ale autor jeszcze walczył. Potem tąpnięcie i dalej była już tylko męka.
I żeby była jasność - King ma naprawdę dobry styl pisania, jeśli chodzi o budowanie fabuły. Tylko z doprowadzeniem jej do końca ma spory problem.
Na szczęście to była już ostatnia książka Kinga z listy, więc już nie muszę sięgać po tego autora. Teraz czas na całkowitą zmianę klimatu.


Komentarze
Prześlij komentarz