Truman Capote "Z zimną krwią"

 

Jestem ogromną fanką kryminałów. Już od dzieciaka historie detektywistyczne i kryminalne bardzo mnie pociągały. Teraz już wiem, że przede wszystkim chodzi o ich "wymyślony" aspekt i być może poszukiwanie winnego w toczącej się przed moimi oczami opowieści. Ten wniosek nasunął mi się, kiedy czytałam "Z zimną krwią".

Starcie dobra ze złem – odwieczny problem ludzkości

"Z zimną krwią" to pionierska próba nowego pisarstwa, dokument zbrodni popełnionej przez dwóch recydywistów na czteroosobowej rodzinie farmera z Kansas. Wydarzenie to zostało szczegółowo opisane, podobnie jak śledztwo, pościg za mordercami, proces i zachowanie przestępców w sądzie i więzieniu aż po egzekucję. Capote po mistrzowsku przedstawia godny Ajschylosa motyw zbrodni i kary, zmuszając czytelnika do refleksji na temat źródeł zła.

/Opis wydawcy/

No... to nie była łatwa książka. Czytając ją miałam obsesję na punkcie wydarzeń, szukałam zdjęć i informacji w internecie. Odetchnęłam z ulgą po skończeniu jej, chociaż nie usatysfakcjonowało mnie zakończenie, czegoś mi brakuje. 

14 listopada 1959 roku w Kansas została zamordowana czteroosobowa rodzina, która w swojej społeczności cieszyła się ogromną sympatią i szacunkiem. Mieszkańcy okolicznych gospodarstw zaczęli żyć w napięciu, podejrzewali siebie nawzajem o udział w morderstwach, a detektywi prowadzący sprawę przede wszystkim liczyli na łut szczęścia, ponieważ sprawcy niemal nie zostawili po sobie śladów. 

W książce od razu mamy podanych na tacy sprawców - powstawała ona od pierwszych artykułów nt. zabójstwa aż do egzekucji skazanych, dlatego już od pierwszych stron jest ukazana ich perspektywa i motywy działania. I chyba najbardziej to wpłynęło na moją obsesję związaną z tą książką. Zaczęłam szukać w sieci zdjęć sprawców, rodziny Clutterów, zaangażowanych śledczych. Zbrodnia sprzed ponad 60 lat, a ja nie mogłam przestać o tym myśleć! 

Dowiedziałam się m.in., że najstarsza córka Clutterów zmarła dopiero w ubiegłym roku. I że jej dzieci wystąpiły w programie telewizyjnym, opowiadając o tym, dlaczego książkę Trumana Capote uważają za krzywdzącą. Cóż... w pewien sposób się z nimi zgadzam.

Capote stwierdził, że książka ma być pionierska w swojej dziedzinie, nikt wcześniej nie pisał literatury non-fiction, literatury faktu w ten sposób, jak on. A z drugiej strony, "Z zimną krwią" jest dziwnym hołdem złożonym mordercom, ukazuje ich dzieciństwo, a nawet pojawia się wzmianka o badaniach nad innymi mordercami i częściowe ściągnięcie odpowiedzialności z jednego z zabójców, Perry'ego Smitha. 

I tak, jak jestem w stanie zrozumieć, jakie pobudki stały za autorem, rozumiem też, że rodzina Clutterów mogła się poczuć pokrzywdzona takim przedstawieniem sprawy. Z perspektywy tych 60 lat (od wydania książki minęło dokładnie 54) wyraźnie widać, że Capote był przeciwny karze śmierci i tak naprawdę to właśnie to chciał przekazać swoją książką. 

To była dla mnie naprawdę ciężka książka, bo z reguły nie czytam o prawdziwych zbrodniach (nawet artykułów w sieci, serio). Teraz będę musiała się przerzucić na jakąś fantastykę, żeby odtajać. 

Komentarze

Popularne posty