Daisy Johnson "Siostry"
Kwietniowych premier zamówiłam więcej, niż zwykle. Zazwyczaj staram się zamawiać cztery, pięć książek, żeby potem nie gonić z czytaniem. Tym bardziej, że ostatnio nie mam na to czytanie tyle czasu, ile bym chciała. Jednak z kwietniowych premier było naprawdę ciężko wybrać tylko cztery. I zamówiłam osiem! Niestety, dotarło jedynie siedem. Siostry zwróciły moją uwagę, ponieważ autorka zaczęła pisać naprawdę młodo, a jej książki zbierają sporo pozytywnych recenzji. I muszę powiedzieć, że się nie rozczarowałam.
July i September są absolutnie nierozłączne. Co prawda, nie zawsze, jak to między siostrami, mimo że dzieli je zaledwie dziesięć miesięcy. Ale jedna nie może żyć bez drugiej. Ze względu na trudne wydarzenia w ich dotychczasowej szkole, wraz z matką wyprowadzają się do odizolowanego domu, położonego na wybrzeżu. W odosobnieniu ujawnia się prawda na temat relacji między siostrami - jest ona oparta na przemocy, a jedna z dziewczynek jest w pełni uzależniona od drugiej. I tak do końca nie wiadomo, gdzie kończy się świat jednej z nich, a gdzie zaczyna świat drugiej.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Daisy Johnson. I początkowo nie mogłam jakoś ogarnąć narracji, która była prowadzona chaotycznie, mieszała odczucia i wydarzenia. Brakowało mi jasno wyodrębnionych dialogów. Z czasem zrozumiałam, że wybieg był celowy, żeby czytelnik poczuł się zagubiony, zaplątany w umysł July, która jest narratorem. I wtedy tak naprawdę się wciągnęłam w lekturę.
Podobała mi się atmosfera książki - ciężka, duszna, miejscami mocno psychotyczna. Zwiastująca nadciągającą katastrofę, chociaż autorka rozkładała wydarzenia w czasie, porcjowała emocje czytelnikowi, żeby nie zdradzić wszystkiego od razu. Co prawda dosyć szybko można się domyślić, co się wydarzyło i zaczyna się szukać wskazówek, żeby to potwierdzić, to samo zakończenie jest mocno zaskakujące.
Ciężko jest napisać coś więcej, nie zdradzając zakończenia i sedna książki. Ale końcówka na serio wbiła mnie w fotel. Pod kątem psychologicznym książka może stanowić świetne studium przypadku. Jestem teraz zafascynowana innymi książkami Daisy Johnson, ciekawa jestem czy tworzy takie wielowymiarowe postaci czy to był jednorazowy eksperyment. Miejscami narracja wydawała mi się nieco naiwna, ale biorąc pod uwagę fakt zakończenie - wszystko się spięło w całość i tym większe wrażenie na mnie zrobiło.
Siostry to naprawdę dobry thriller psychologiczny, a te stanowią perełki wśród ostatnich publikacji, z którymi miałam okazję się zetknąć. Tym bardziej, że dosyć szybko się ją czyta, bo ma niespełna dwieście stron, więc jest intensywnie. Polecam!


Komentarze
Prześlij komentarz