J.D. Sallinger "Buszujący w zbożu"

Najbardziej. Frustrująca. Książka. Przynajmniej z tych, które do tej pory udało mi się przeczytać z listy #Top100. Musiałam ją czytać w ciągu dnia, a i tak po kilku stronach zasypiałam! I w tym miejscu mogłabym przestać pisać recenzję, bo moje zdanie już jest ogólnie znane. 

Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...

/Opis wydawcy/

No to zacznijmy od plusów: książka zdecydowanie wyprzedzała swoje czasy. Wiedzieliście, że była zakazana w szkołach ze względu na nieprzyzwoite treści? Bo do tamtej pory w książkach nastolatkom nie wolno było myśleć o seksie, a ta książka wręcz ocieka seksem. Koniec plusów. 

Może moje znudzenie wynika faktem, że pracuję z młodzieżą i ich życie wewnętrzne jest o wiele bogatsze niż to, co jest zaprezentowane w książce. Nie dostrzegłam tutaj komizmu wspomnianego w opisie, a opisane problemy nie są zbyt głębokie. Są raptem liźnięte. Zwalam to na karb czasów, w jakich książka powstała, wtedy mało kto przyglądał się młodzieży w sposób podmiotowy. Dzieci miały cicho wejść w dorosłość i dopiero wtedy zyskiwały głos. A książka pisana z perspektywy dorosłego, który już ten rozdział zamknął jakiś czas wcześniej jest nieco przerysowana. 

Akcja powieści dzieje się w ciągu trzech dni i dwóch nocy w połowie grudnia 1949 roku. Holden Caulfielf został właśnie wydalony z prywatnej szkoły średniej za bardzo złe wyniki w nauce. I nie jest to pierwsza szkoła, z której został wyrzucony - właściwie powtarza rok, co zniechęciło go do jakiegokolwiek działania w kierunku nauki. Nie widzi w tym celu. Wiedząc, że są to jego ostatnie dni w szkole, odwiedził nauczyciela historii, żeby się pożegnać. Pedagog usiłował go zmotywować do większego zaangażowania w tworzenie własnej przyszłości - tyle że zrobił to w taki sposób, że Holden poczuł się przyparty do muru i sfrustrowany. Jego frustracja urosła, gdy dowiedział się, że jego współlokator umówił się na wieczór z dawną przyjaciółką Holdena, ale odmówił podania szczegółów przebiegu spotkania. Wtedy Holden postanowił uciec ze szkoły i wrócić do Nowego Jorku kilka dni wcześniej, niż było to zaplanowane. Pobyt w Nowym Jurku, rzeczy, które tam przeżył, zmusiły Holdena do większej refleksji nad własnym postępowaniem, odkrył, że tęskni za szkołą, z której został wyrzucony i za ludźmi, których tam spotkał (przez większość książki mówił, że nikogo nie lubił i wszyscy ostatecznie go denerwowali). 

Podobno książka jest metaforą przejścia z beztroskiego i autentycznego dzieciństwa w trudną i kłamliwą dorosłość... Nie umiem się jednak tą metaforą zachwycić. Główną przyczyną kontrowersji związanych z książką był wulgarny język (w obecnych czasach już się opatrzył), liczne nawiązania do seksualności i lekceważenie wartości rodzinnych (z tym nie mogę się zgodzić, bo Holden był silnie związany ze swoim rodzeństwem, przez rodziców czuł się po prostu niezauważany). Według przeciwników książki Holden zostaje przedstawiony jako figura zachęcająca do buntu wobec nakazów moralnych, promująca wśród młodzieży picie alkoholu czy posługiwanie się kłamstwem (mowa tu o latach 80. ubiegłego wieku, od tamtej pory już wiadomo, że młodzież dokładnie tak się zachowuje i nie potrzebuje do tego bohatera książki). Moim zdaniem Holden jest bohaterem, który uważa, że postrzega całą obłudę dorosłych wokół siebie, nie widzi jednak własnej hipokryzji, którą ostatecznie wytyka mu jego młodsza siostra, Phoebe, podczas jego próby ucieczki z Nowego Jorku. 

Przebrnęłam. I pewnie nigdy tej książki nie zapomnę ze względu na poziom przeżywanej nudy. A ja się rzadko nudzę czytając książki i to nawet swoje specjalistyczne zawodowe, które są definicją nudy!

Komentarze

Popularne posty