Lisa Gardner "Sąsiad"

 

Trzeci tom serii o D.D. Warren miałam dodany do koszyka już jakiś czas temu i niecierpliwie czekałam na premierę. Akurat premiera pokryła się z podarunkiem urodzinowym od męża, tj. dostępem do Legimi. No to mam. Potem chwilę czekała na swoją kolej, bo razem z nią ściągnęłam inne książki i... doczekała się :) 

D.D. Warren zostaje ściągnięta do sprawy zaginięcia. W środku nocy z domu na bostońskich przedmieściach znika młoda, śliczna matka, nauczycielka z pobliskiego gimnazjum. Jej zaginięcie zgłosił mąż, Jason Jones, dziennikarz dużej lokalnej gazety. Robi to jednak dopiero trzy godziny po powrocie do domu z pracy, gdy zastaje w domu tylko ich czteroletnią córeczkę, pozostawioną bez opieki. 

Jason wcale nie zachowuje się jak kochający mąż, usiłujący odnaleźć zaginioną żonę. Niemal od samego początku utrudnia śledczym pracę, nie pozwalając na dostęp do domu bez nakazu, nie pozwalając przesłuchać jedynego świadka oraz nie uczestnicząc w żaden sposób w poszukiwaniach. Dlatego D.D. zakłada najgorsze oraz podejrzewa, że Jason brał w tym udział... Jednak sprawa tylko z pozoru wydaje się być taka prosta, a śledztwo odkryje głęboko zagrzebane rodzinne sekrety. 

Zaskoczę kogoś, jak napiszę, że zagadka w tej książce to prawdziwy majstersztyk? Ze wszystkich książek Lisy Gardner, które do tej pory przeczytałam, chyba właśnie ta podobała mi się najbardziej, a rozwiązanie było najmniej oczywiste. Fabuła zgrabnie się toczy, wątki poboczne wprowadzone są z wyczuciem, napięcie rośnie powoli... czyli Lisa Gardner w najlepszym możliwym wydaniu. 

Świetnie nakreślone są sylwetki bohaterów, Jasona i Sandry. Ich tajemnice są odkrywane bardzo stopniowo, a charaktery zarysowane wyraziście. W sumie ciężko ich polubić, ale antypatią też trudno do nich zapałać. Pod kątem psychologicznym są naprawdę dobrze zbudowani. Równocześnie wkurzała mnie sama D.D. Warren. Między drugim a trzecim tomem straciła dom i dorastające bliźniaczki, teraz jest napaloną singielką, mieszkającą w modnym lofcie. I może to właśnie fakt, że jest stale napalona, utrudnia jej wyciąganie oczywistych wniosków i potrzebuje wsparcia Bobby'ego Dodge'a. Ale jako policjantka łatwo poddaje się stereotypom, sztywno trzyma się swoich przekonań - właściwie winnego znajduje na początku, a potem uparcie dąży do znalezienia odpowiednich dowodów na niego. Naprawdę mnie drażniła w tym tomie. 

Podsumowując - książka jest ogólnie dobra. I poza postacią Bobby'ego Dodge'a, który przemyka gdzieś na marginesie, to akurat trzeci tom nie odnosi się do poprzednich. Czwarty ma się ukazać dopiero pod koniec marca, więc wtedy zobaczę, czy faktycznie Sąsiad jest bardziej niezależny od całej serii. Do tego czasu... zabieram się za kolejne książki :) Tymczasem!

Komentarze

Popularne posty