Robert Galbraith (J.K. Rowling) "Żniwa zła"
Jest taka seria, że co jakiś czas sprawdzam czy coś wiadomo o kolejnym tomie... A skoro piszę o tym w poście o Cormoranie Strike'u to nie będzie dużym zaskoczeniem, że chodzi o szósty tom cyklu. I już wiem, że w wersji anglojęzycznej ukaże się on w listopadzie 2022, więc wydaje mi się, że polskiego wydania możemy się spodziewać w okolicach lutego 2023... Z jednej strony dramat, bo to jeszcze ponad sześć miesięcy. A z drugiej strony... mam czas na przeczytanie czwartego tomu, który cierpliwie czeka na półce na swoją kolej. Ale mam przeczucie, że nie będzie czekał bardzo długo...
Żniwa zła wbiły mnie w fotel. Bez zaskoczenia, bo poprzednie tomy wywarły na mnie podobne wrażenie. W tym Robin Ellacott szykuje się do ślubu z narzeczonym, mimo narastającego między nimi napięcia. Sytuacji nie poprawia fakt, że Robin otrzymała przesyłkę... z odciętą nogą. Dlaczego została zaadresowana właśnie do niej? Cormoran czuje niepokój, że jego asystentka została wciągnięta w grę, której reguł jeszcze nie znają. Sensacja wokół przesyłki sprawia, że klienci się wycofują, a losy agencji wiszą na włosku. Dlatego Cormoran rzuca się w wir śledztwa, słusznie podejrzewając, że przesyłka z nogą jest sprawą osobistą. Dlatego potencjalnych sprawców poszukuje w swojej przeszłości. Nie spodziewa się jednak, że stanie naprzeciw seryjnego zabójcy, któremu do tej pory wszystko uchodziło na sucho.
Intryga w Żniwach zła jest naprawdę świetnie skonstruowana. Ale w ogóle książki Rowling, które pisze pod pseudonimem Galbraith są fantastycznie przemyślane i dopracowane w każdym szczególe. Stopniowo zagęszczająca się atmosfera, wszyscy podejrzani pozostają do samego końca w kręgu zainteresowania. No i oczywiście to, co ja lubię w kryminałach najbardziej - świetna detektywistyczna robota. Poszukiwanie faktów, wskazówek... Sprawa, której nie da się rozwiązać w ciągu jednego lub dwóch dni, a wręcz zajmuje kilka miesięcy.
Do tego dochodzą jeszcze skomplikowane relacje między Cormoranem i Robin. Zaczynam się do nich mocno przywiązywać, jeśli chodzi o bohaterów. Detektyw ze swoimi sztywnymi moralnymi zasadami, a równocześnie prześladującymi go demonami, który nie spodziewa się, że w jego życiu pojawi się jeszcze ktoś, kto stanie się dla niego ważny. I właśnie wtedy ktoś zaczyna zagrażać Robin. W tym tomie ta bohaterka nabiera pełnego wymiaru. Skrzywdzona w przeszłości próbuje nie pozwolić, żeby dawna trauma w jakikolwiek sposób wpłynęła na jej życie... a równocześnie stale próbuje udowadniać swoją wartość oraz pokazywać, że jest silniejsza i bardziej niezłomna niż w rzeczywistości.
Mogę sobie tylko wyobrażać, jak trudne jest konsekwentne prowadzenie dwóch tak różnych postaci w kilku tomach. Porównując chociażby do serii z D.D. Warren, gdzie autorka trzyma się raczej wyświechtanych stereotypów, bohaterowie Rowling są trójwymiarowi i naprawdę interesujący.
Akcja rozwija się powoli, ale napięcie rośnie stale i ciężko się oderwać od książki. A w końcu okazuje się, że każdy aspekt był w jakiś sposób istotny i godny zapamiętania. No... dla mnie kryminalna perełka w literaturze. Po prostu!
Czy polecam! Jak najbardziej! Teraz wsiąkłam w inną książkę, obiecałam też sobie, że przeczytam jednego lub dwa e-booki, bo ostatnio czytnik leży osamotniony na półce... Ale w następnej kolejności zdecydowanie będzie czwarty tom serii. Muszę się przygotować na premierę szóstego! Tymczasem!


Komentarze
Prześlij komentarz