Richard Osman "Człowiek, który umarł dwa razy"

 

Szukając lżejszej literatury na czas urlopu, sięgnęłam w końcu po drugi tom Czwartkowego Klubu Zbrodni. I nie zawiodłam się! To była dokładnie taka rozrywka, jakiej potrzebowałam. Wartka akcja, grupka nieustraszonych emerytów i jeszcze porachunki mafijne. Czego chcieć więcej?

Historia zaczyna się od wieczoru, w którym poprzednia książka się skończyła. Czyli od tego, jak Elizabeth otrzymuje wiadomość od kogoś ze swojej przeszłości. Wiadomość o tyle ją zaskakuje, że podpisana jest przez... nieistniejącego agenta, którego "uśmierciła" dawno temu. Szybko domyśla się, kto jest prawdziwym nadawcą wiadomości i odnawia kontakt ze swoim byłym mężem, który również jest agentem i potrzebuje jej pomocy, bo postanowił ukraść diamenty za 20 milionów funtów pewnemu gangsterowi. Elizabeth od razu wciąga w intrygę swoich przyjaciół z Klubu. Niestety, jej były mąż zostaje ostatecznie zamordowany, a czwórka domorosłych detektywów próbuje rozwiązać sprawę jego morderstwa, a przy okazji odnaleźć diamenty. Gdyby tego było mało, próbują też wyegzekwować sprawiedliwość dla Ibrahima, który został napadnięty przez bogatego wyrostka.

Dla mnie osobiście druga część była jeszcze przyjemniejsza, niż pierwsza. Ma trochę cięższy humor, jest nieco bardziej absurdalna, ale zagadka jest o wiele ciekawsza i bardziej złożona. Miałam wrażenie, że w pierwszej części na główny plan wychodziła najczęściej Elizabeth, tutaj każdy z Klubowiczów miał szansę pokazać swoje atuty. Ron ukazał się jako oddany przyjaciel - co prawda nigdy by się do tego nie przyznał, ale wyszło na jaw, że ma ogromne serce. Joyce zrobiła się ciut irytująca z tym swoim wiecznym poszukiwaniem facetów, ale... do przeżycia przy innych. I Ibrahim, który przy okazji opieki nad wnukiem Rona, zacieśnia kolejne więzi. 

Postacie stworzone przez Osmana są nietuzinkowe, wyraziste i naprawdę soczyste. Niepokonana Elizabeth, nieustraszony Ron, nieugięta Joyce i skrupulatny Ibrahim - czwórka przyjaciół gotowa na wszystko, by rozwiązać aktualnie prowadzone śledztwo. Jest też sporo postaci pobocznych, które powoli zaczynają wychodzić z cienia. W drugiej części zdecydowanie bardziej polubiłam Chrisa i Donnę oraz relację, którą zbudowali. I Bogdan, polski smaczek tej serii. Nadal ciężki do rozgryzienia.

Dużym plusem tej książki jest solidna dawka angielskiego czarnego humoru. Taka wisienka na torcie dla całkiem zgrabnie skonstruowanej zagadki. Co prawda sprawcę odkryłam dosyć szybko... ale okazało się, że nie wpadłam na pełne rozwiązanie. I tutaj już szacuneczek dla autora, bo jednak niełatwo mnie zaskoczyć kryminałem :)

Polecam! Lekka lektura dla uwolnienia głowy od codziennych problemów.

Komentarze

Popularne posty