David Mitchell "Atlas Chmur"

 

Upolowanie tej książki graniczyło z cudem. W końcu udało mi się dorwać używany egzemplarz. Potem trzeba było przebrnąć przez pierwszą opowieść, co również okazało się być niełatwe... Czytanie tej książki zajęło mi naprawdę dużo czasu. Ale po jej zakończeniu mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że było absolutnie warto!

Zacznijmy od tego, że nie mam pojęcia, jak powinnam skategoryzować tę książkę. Są w niej pewne wątki historyczne, ale w sumie nie sprawdzałam ich prawdziwości. Zaliczyłam ją do fantastyki z uwagi na przedstawienie przyszłości. Ale też do obyczajówki, bo... to też w sumie pasuje. No nie było to proste zadanie...

David Mitchell stworzył absolutnie nietuzinkowy świat, w którym losy jednych bohaterów przeplatają się z drugimi. W książce pozostaje to w sferze domysłów, nie jest wprost opisana reinkarnacja. Ja osobiście, czytając książkę, odnosiłam wrażenie, że jest to raczej rodzaj jakiejś pamięci pokoleniowej czy coś w tym stylu. Natomiast czytając informacje o ekranizacji (którą dopiero zamierzam obejrzeć), wprost jest napisane, że chodzi o reinkarnację i jest drzewo poprzednich i kolejnych wcieleń.

Zaczynamy od dziennika podróży Adama Ewinga, który jest notariuszem z San Francisco, podróżuje by wykonać zlecenie ze swojej kancelarii. W trakcie podróży zaprzyjaźnia się z towarzyszem podróży, dr Henrym Goosem, a z czasem ratuje też maoryskiego uciekiniera, Atuę. Ewing jest człowiekiem religijnym i przeraża go zachowanie załogi statku, którym podróżuje. Z czasem zapada na tajemniczą chorobę, a jego leczenia podejmuje się dr Goose. 

Następnie mamy listy od Roberta Frobishera, drobnego angielskiego oszusta, a przy okazji muzyka i kompozytora, który ucieka przed wierzycielami do Szkocji - tam zatrudnia się jako asystent schorowanego geniusza, Viviana Ayrsa. Listy pisze do swojego kochanka, Rufusa Sixsmitha. Robert z czasem nawiązuje romans z żoną swojego gospodarza i natrafia na drukowaną wersję dziennika z podróży Adama Ewinga, która inspiruje go do stworzenia swojego dzieła - Atlasu chmur na sekstet. Cały czas też próbuje ustabilizować swoją sytuację finansową, dopuszczając się "drobnych" kradzieży w domu swoich gospodarzy.

Kolejna opowieść do historia młodej i ambitnej dziennikarki, Luisy Rey, która spotyka na swojej drodze Rufusa Sixsmitha, ale już jako starego człowieka (z resztą wkrótce potem zostaje on zamordowany). Rufus nakierowuje ją na sprawę ogromnego spisku energetycznego. Luisa, chcąc dorównać legendzie swojego ojca, zaczyna badać wątek zagrożenia ze strony nowej elektrowni jądrowej, narażając przy tym swoje życie. Równocześnie przeżywa fascynację życiem Rufusa i natrafia na listy od Roberta, które wywołują w niej uczucie deja vu. 

Kolejną historią jest wątek Timothy'ego Cavendisha, zrujnowanego wydawcy, który przypadkiem naraża się braciom swojego klienta, w konsekwencji czego jest podstępem umieszczony w domu opieki przez swojego brata. Pozbawiony kontaktu ze światem zewnętrznym, początkowo próbuje się buntować, nie zgadzając się na terror ze strony właścicieli ośrodka. Towarzyszy mu maszynopis potencjalnego nowego autora - opis losów Luisy Rey.

Potem są losy Sonmi-451, korporacyjnego klona z czasów przyszłych, któremu podano substancję umożliwiającą zbudowanie świadomości, a którą z czasem skazano na śmierć za zagrażanie korpokracjom. Sonmi opowiada swoje losy archiwiście, ukazując jak stopniowo poznawała świat. 

Ostatnią opowieścią jest bajda Zachariasza Koźlarza, człowieka z Dolin, wyznawcy Sonmi. Zachariasz opowiada, jak do jego domu trafiła Meronym, która początkowo nie wzbudza jego zaufania, z czasem jednak się zaprzyjaźniają. To dzięki Meronym Zachariasz rozszerza granice swojego świata poza Doliny i doświadcza historii poprzednich pokoleń. Jednak równocześnie czytelnik doświadcza razem z nim upadku jego świata, gdy Doliny przestają istnieć po ataku wrogiego plemienia. 

Żeby nie było tak prosto - od historii Zachariasza zaliczamy kontynuację wcześniejszych opowieści, ale w odwróconej kolejności. Rozwiązuje się większość wątków i są lepiej widoczne powiązania między historiami. 

Geniusz Mitchella w tej książce polega przede wszystkim na tym, że stworzył on sześć odrębnych historii, zróżnicowanych językowo - historyczne są dostosowane do ówczesnej gramatyki, a przyszłe unowocześnione lub zmienione, by ukazywały rozwój języka. Ukazane są zmiany społeczne, ale również pewne stałe cechy naszego społeczeństwa. Na tym etapie przekonuję się, że ta książka jest nie tylko trudna do skategoryzowania, ale do podsumowania także. W swoim przekazie jest stosunkowo uniwersalna - zatrzymajmy się na chwilę i spójrzmy na siebie, jaki świat zostawiamy przyszłym pokoleniom. A z drugiej strony wielowątkowość tej książki utrudnia podsumowanie jednym zdaniem.

Dlatego nie chcąc zdradzić przypadkiem zakończenia którejś historii - a wchodząc w filozoficzna dyskusję o intencjach autora, chyba musiałabym napisać za dużo... Napiszę krótko... Absolutnie warto przeczytać. Polecam gorąco!

Komentarze

Popularne posty