Robert Galbraith (J.K. Rowling) "Wartka śmierć"
Nie jest tajemnicą na tym blogu, że książki o Cormoranie Strike'u uwielbiam i systematycznie zarażam kolejnych znajomych i krewnych swoją miłością do nich. Siódmy tom kupiłam zaraz po premierze (przy okazji odbierania zamówienia z Empiku, jak zawsze), ale odrobinę przeraziła mnie objętość. 950 stron, kiedy ja miałam problem czasami, żeby przeczytać książkę trzystustronicową... No ale... wzięłam się! I przeczytałam! I... dlaczego teraz trzeba czekać na ósmy tom?!
Do agencji Cormorana i Robin zgłasza się zrozpaczony ojciec, którego syn przyłączył się kilka lat wcześniej do sekty religijnej w wiejskiej głuszy hrabstwa Norfolk. Podejmowane dotychczas przez rodzinę wysiłki, by sprowadzić Willa do domu, zakończyły się niepowodzeniem. Organizacja, Powszechny Kościół Humanitarny, to z pozoru pokojowa organizacja dążąca do zmiany świata na lepsze. Jednak detektywi odkrywają, że z PKH wiążą się tajemnicze zgony i samobójstwa.
By umożliwić sobie dostęp do Willa, Robin postanawia przeniknąć do sekty i zamieszkać wśród jej członków. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że zapłaci za swoje zawodowe ambicje wysoką cenę. Niektóre doświadczenia odciskają głębokie piętno...
Od siedmiu tomów jestem pod wrażeniem konsekwencji autorki w prowadzeniu bohaterów, ponieważ po tylu przeczytanych stronach człowiek czuje się z nimi emocjonalnie związany i tak, jakby ich doskonale znał. Nie oznacza to, że są w stanie się znudzić - dla mnie absolutnie nie. Cierpkie komentarze Cormorana i jego walka o szczęście osobiste oraz Robin, która za wszelką cenę chce udowodnić swoją wartość... to jest coś stałego i charakterystycznego dla tej serii. I to niezdefiniowane uczucie między nimi... dlatego tak czekam na tom 8, bo mam nadzieję, że przynajmniej ta sprawa się rozwiąże. A z drugiej strony mam wrażenie, że jak się rozwiąże, to będzie to ostatni tom serii.
Książki o Cormoranie to specyficzny rodzaj kryminału. Zagadka ciągnie się miesiącami, a detektywi czasami całymi tygodniami zajmują się innymi sprawami, bo w tej nie ma postępów. A jednak napięcie rośnie, klimat książki staje się coraz bardziej duszny... Ja za każdym razem wpadam po uszy, próbując nie żyć przez cały czas losami Cormorana i Robin.
W ósmym tomie Rowling porusza kolejny społeczny temat, jakim są sekty. I techniki manipulacji ludźmi, którzy dają się wciągnąć. Stopniowanie przemocy, pozorne włączenie do wspólnoty, tworzenie silnego współuzależnienia, a przede wszystkim ciągła indoktrynacja i straszenie światem zewnętrznym. Rowling poświęciła sporo czasu na research i widać to w stopniu dopracowania fabuły. Nie mogłam się wprost oderwać, a chociaż niektóre rzeczy wydawały się dość błahe... to wyobrażając sobie siebie w tym otoczeniu, czuło się gulę strachu w gardle. Serio. Albo to moja żywa wyobraźnia.
Jedynym motywem, który tym razem mi zazgrzytał było rozwiązanie sprawy Prorokini Zabranej przez Morze. I żeby nie było - wszystko było spójne, włącznie z wątkami, które ostatecznie ukierunkowały na rozwiązanie. Ale jakoś tak... płytko. I za szybko. Ale było absolutne zaskoczenie, a przecież o to chodzi w kryminałach, prawda? Dlatego nadal dla mnie ta książka to jest absolutne 10/10.
W ostatnim czasie Rowling wrzuciła na swojego instagrama wskazówki dotyczące ósmego tomu, dzieląc się przy okazji tytułem: The Hallmarked Man (w luźnym tłumaczeniu - napiętnowany człowiek). Czekam z utęsknieniem. A tymczasem... lecę szukać kolejnej książki. Może teraz dla odmiany coś z listy 100 książek wartych przeczytania?


Komentarze
Prześlij komentarz