Charlaine Harris "Czysta jak łza"
Ostatnio wspominałam, że miałam jakąś książkę na czytniku, ale ostatecznie kupowałam papierową wersję. Więc... odświeżyłam trochę listę na czytniku i zobaczyłam, że mam 69 książek do przeczytania. Kiedy...? Jak to się stało? No to się wzięłam! Zamknęłam oczy i wybrałam na chybił trafił. Trafiło na Charlaine Harris. Pół roku temu czytałam jej serię o Harper Conelly, tym razem na tapecie mamy Lily Bard.
Lily przeprowadza się do niewielkiego miasteczka o uroczej nazwie Shakespeare, uciekając przed swoją traumatyczną przeszłością, ale również przed faktem, że nie potrafi już normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Zamknięta w sobie, kiedy nie sprząta cudzych domów, trenuje karate, by nigdy już nie czuć się bezbronna.
Kolejnej bezsennej nocy jest świadkiem dziwnej sceny, gdy ktoś porzuca ciało w pobliskim parku... wykorzystując do tego jej własność! Lily, chcąc się upewnić, co tak naprawdę zobaczyła, dotyka nieboszczyka i wplątuje się niechcący w śledztwo o morderstwo mężczyzny, który kilka lat wcześniej sprzedał jej dom, a do czasu swojej śmierci był jej bardzo wścibskim sąsiadem.
Pamiętam, że kiedyś już czytałam tą książkę, ale wtedy chyba podobała mi się bardziej. Teraz chciałam przeczytać całą serię, dlatego mam na czytniku wszystkie tomy. Ale mocno mi się zmienił gust książkowy, bo już się tak nie zachwycam książkami Harris.
Lily zdecydowanie jest sympatyczniejszą bohaterką, niż Harper Conelly. Łatwiej ją polubić, jest inteligentna, sarkastyczna, nie zawsze zachowuje się adekwatnie do sytuacji. Pojawia się jedna drobna niekonsekwencja - niby jest aspołeczna, ale generalnie jest bardzo lubiana przez swoich pracodawców i lojalna wobec nich. I ma przyjaciół na treningach karate, mężczyźni się nią interesują, mimo że stara się być szarą myszą. No i ta jej przeszłość... myślę, że w ostatnim tomie serii to zyska na znaczeniu, ale w pierwszym jest kompletnie bez sensu wplecione.
Fabularnie - nic specjalnego. Ot poczytadło do poduszki, żeby szybciej zasnąć. Książka, która nie zostaje na długo w pamięci, a jej jedynym celem jest zapewnienie dobrej zabawy na te parę godzin czytania. Zagadka grubymi nićmi szyta - te z Harper Conelly chyba były bardziej złożone i ciekawsze. No i kompletnie nie rozumiem tego, że Lily włączyła się do śledztwa. Jak? Dlaczego? Rozwiązanie... mało zaskakujące i również jakieś takie mało przekonujące.
Nie mogę z zupełnie czystym sumieniem polecić, ale jeśli ktoś szuka książki, która ma po prostu wypełnić jakoś czas, ta nada się idealnie. Tymczasem!


Komentarze
Prześlij komentarz