Ellie Midwood "Skrzypaczka z Auschwitz"

 


Na fali mojego zainteresowania książkami o czasach drugiej wojny światowej skusiłam się na zakup Skrzypaczki z Auschwitz. I była to chyba najtrudniejsza książka, którą wzięłam do rąk ze wszystkich dotychczas przeczytanych...

Oparta na faktach opowieść o wiedeńskiej skrzypaczce, Almie Rose, która trafia do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Pozbawiona woli życia, akceptuje swój los takim, jakim jest. Czuje się niczym pusta skorupa, która jeszcze istnieje na tym świecie, ale ma również świadomość nadchodzącego końca. Jednak zrządzeniem losu pojawia się możliwość, aby robiła to, co kocha najbardziej - grała na skrzypcach w obozowej orkiestrze kobiecej. To daje jej cel do życia, ale na jak długo? Kiedy ponownie przytłoczy ją obozowa rzeczywistość?

Nie do końca potrafię wyjaśnić, dlaczego ta książka była dla mnie tak trudna. Może dlatego, że ciężko się było zdystansować do postaci Almy, która faktycznie istniała. A może przez to, że ta książka w żaden sposób nie pozostawia w czytelniku nadziei na dobre zakończenie. Obnaża całą brzydotę obozów koncentracyjnych i zezwierzęcenie strażników. I, gwoli jasności, inne książki, które o tym czytałam nie były cukierkowe, również były trudne. Ale tą czytało mi się po prostu najciężej. 

Alma jest jakby zgaszona. Nadal pamięta czasy, gdy błyszczała na scenie, a z drugiej strony stara się do tego nie wracać, bo przysporzyłoby jej to zbyt wiele cierpienia. Ona po prostu żyje z dnia na dzień, bez żadnej nadziei na dzień kolejny. 

Poczytałam później nieco o tej skrzypaczce w różnych źródłach i jej historia jest naprawdę... nie wypada napisać fascynująca, bo przede wszystkim jest naprawdę przerażająca. Warto poczytać. Ale równocześnie na jakiś czas mam serdecznie dość czasów II wojny światowej i chyba w najbliższym czasie skupię się na lekkich kryminałach. Muszę trochę odtajać. 

Komentarze

Popularne posty