Antoine de Saint-Exupéry "Mały Książę"

 


Książka, do której mam ogromny sentyment. Przeczytałam ją mnóstwo razy, a po raz pierwszy, gdy miałam jakieś osiem lat. Moja siostra była wówczas w ósmej klasie i przerabiała to jako lekturę. Pamiętam, że była pod wrażeniem, bo zrozumiałam tę książkę lepiej, niż jej koledzy z klasy. W dalszym ciągu jedna z moich ukochanych na zawsze książek (czego mój mąż nie potrafi zrozumieć, ponieważ uważa ją za przerost formy nad treścią). 

Dziś będzie krótko, bo ciężko jest pisać o książkach, które się darzy taką miłością i je idealizuje. Podróż Małego Księcia jest dla mnie metaforą życia człowieka. Ponieważ każdy z nas poszukuje tak naprawdę przyjaźni i miłości, nie jesteśmy stworzeni do życia w pojedynkę. A każde spotkanie na różnych planetach pokazuje, że ludzie nie są idealni, że zmagają się z własnymi demonami (uzależnienie, skupianie się na drobnych urazach, własne sztywne przekonania) oraz poszukuje własnego miejsca na świecie.

I może mój mąż ma rację... może to jest przerost formy nad treścią, bo książka jest jedną wielką metaforą. A z drugiej strony... jak inaczej podać dzieciom i młodzieży tak ważne lekcje życiowe w przystępny sposób? I ok, może trochę trąci banałem, bo kto nie zna najważniejszych cytatów z Małego Księcia? "Dobrze widzi się tylko sercem" czy "Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś". I mimo, że banalne, to ja te cytaty znam właśnie z książki i chętnie sama ich używam... więc coś we mnie zostało z tej lektury. 

Nic nie jest w stanie zepsuć mi odbioru tej książki. To jest całkiem na serio jedna z moich ukochanych lektur i na pewno jeszcze do niej wrócę nie raz. 

Komentarze

Popularne posty