Ransom Riggs "Konferencja ptaków"

 

Piąta z sześciu książek Ransoma Riggsa. Obiecałam sobie, że skończę czytać tą serię, żeby już mieć z głowy. Ale tak, jak oryginalna trylogia podobała mi się bardzo, tak dokończenie serii... Ale brniemy w to dalej :)

Jacob wyrusza z misją, którą na łożu śmierci powierzył mu H - dawny współpracownik dziadka Abe'a. Noor Pradesh, nowo odkryta osobliwa nastolatka, która jest wymieniona w pradawnym proroctwie przepowiadającym apokalipsę, musi dotrzeć pod skrzydła kobiety znanej jako V. Od jej ocalenia zależy los całej społeczności osobliwców. Jacob wyrusza w niezwykłą podróż po Ameryce, poznając osobliwy świat, jakiego nawet nie podejrzewał, że może istnieć!

Fabuła - szyta grubymi nićmi. Jacob jako bohater stał się absolutnie nieznośny. Jest egoistyczny i impulsywny, przez co naraża swoich przyjaciół na niebezpieczeństwo. Dlaczego pani Peregrine to znosi? Nie potrafię tego zrozumieć... Noor zastąpiła Emmę u boku Jacoba i to mi jakoś totalnie nie zagrało jeśli chodzi o bohaterów. Bo nagle osobliwe dzieci z pierwszych trzech części zeszły na dalszy plan, byli tylko Jacom i Noor.

Czy wspominałam już, że fabuła była szyta grubymi nićmi? Zdjęcia też jakieś takie pozbawione uroku w porównaniu z tymi z pierwszych trzech części. Tak, jakby Riggs zebrał zupełnie przypadkowe fotki i próbował z nich posklejać jakąś fabułę. Niespecjalnie dobrze to wyszło.

Zaczynam się bać szóstego tomu... 

Komentarze

Popularne posty