Leigh Bardugo "Wrota piekieł"

 

Ciężko uwierzyć, ale... druga część była jeszcze lepsza niż pierwsza. Do tego stopnia, że mi się śniła po nocach! Jeśli jakaś książka tak bardzo pobudza wyobraźnię, to nie może być zła, prawda? Wrota piekieł to kontynuacja Dziewiątego domu. 

Alex nadal studiuje na Yale, tym razem traktuje to bardziej serio. W końcu zaczyna czuć się na kampusie, jakby znalazła swoje miejsce na ziemi, zaprzyjaźnia się też z Oculusem, Pamelą Dawes. Łączą siły, by odzyskać Darlingtona. Teraz już wiedzą, że złoty chłopiec Lete jest uwięziony w piekle i zamienił się w demona. Liczą jednak, że jakaś jego cząstka nadal jest człowiekiem i planują akcję ratunkową. Jednak, jak znaleźć przejście do piekła, gdy wyraźnie wcześniejsi wychowankowie Domu Lete zacierali wszelkie ślady informacji o swoich eksperymentach z womitorium?

Ponieważ starszyzna Dziewiątego Domu uznała Darlingtona za straconego dla świata i wyraźnie zakazała prób ratunku, Alex i Dawes zbierają grupę wątpliwych sprzymierzeńców, by ratować demona-dżentelmena. Razem muszą pokonać labirynt tajemnych testów, żeby odkryć najpilniej strzeżone tajemnice stowarzyszenia, zatarte przez czas. A przy okazji złamać wszystkie obowiązujące reguły.

Równocześnie na kampusie zaczyna dochodzić do tajemniczych zgonów członków katedry. Alex wie, że to nie jest przypadek. Rozdarta między szukaniem potwora siejącego grozę na kampusie, ratowaniem Darlingtona i własną przeszłością, która ją doścignęła, Alex próbuje ratować resztki swojego życia w Yale, które ostatecznie mają ją doprowadzić do odkrycia prawdy o sobie. 

Bardugo serwuje swoim czytelnikom kolejną dawkę magii, ale okraszoną historią kampusu i miasteczka New Haven (nie zawsze pełną chwały). I Alex, nieobliczalną, zawziętą ignorantkę, która przede wszystkim skupia się na ratowaniu przyjaciela (bez pewności, że on faktycznie nim jest), niezależnie od kosztów. 

I znów od książki Bardugo dostałam tego, czego absolutnie potrzebowałam. Genialną rozrywkę w postaci książki przesiąkniętej magią i mrocznymi rytuałami, wątkiem kryminalnym i... miłosnym (choć nie bez pewnego niepokoju). No i garść ciekawostek historycznych i architektonicznych, co mocno zakorzeniało mnie jako czytelnika w tej alternatywnej rzeczywistości autorki. I tak pobudzało wyobraźnię, że aż mi się ta książka śniła po nocach. 

Autorka nadal pozostała wierna swoim bohaterom, lepiej poznajemy Alex, ale również samego Darlingtona. Są wzmianki o jego przeszłości, przez co lepiej poznajemy motywy jego działania i przestaje być snobem z dużego domu. Główna bohaterka zostaje przedstawiona w nowym świetle - nadal jest jak słoń w składzie porcelany, ale w końcu zaczyna polegać na innych ludziach i widać, że mimo szorstkości, potrafi zdobyć lojalnych przyjaciół. Mimo, że cały czas ich okłamuje na różne sposoby. Ale chyba wszyscy tak robimy do pewnego stopnia. 

Fabuła nowej zagadki kryminalnej ponownie mnie wciągnęła i zaskoczyła. Wprost nie mogłam się oderwać od czytania i znów książkę skończyłam bardzo szybko. Na moje usprawiedliwienie jednak muszę powiedzieć, że nie mogłam napisać nic wcześniej, bo mnie przygniotła trochę praca zawodowa. No i nie zaczęłam jeszcze czytać nowej książki, którą mogłabym w miarę niedługim czasie opisać, więc trochę odwlekałam ten opis w czasie. 

Jestem absolutnie zrozpaczona, że muszę czekać kolejne miesiące, a być może lata na trzeci tom serii, który dopiero powstaje. Mam nadzieję, że to oczekiwanie osłodzi mi od dawna zapowiadany 4 tom Nevermooru. Nie interesowałam się też jeszcze czy powstaje ósmy tom Cormorana Strike'a... Nigdy nie przypuszczałam, że przywiążę się do tylu serii na raz :)

A tymczasem... idę szukać kolejnej lektury. I zabijać czas w oczekiwaniu na kontynuacje opowieści, w których teraz utknęłam na dobre :)

Komentarze

Popularne posty