Leigh Bardugo "Dziewiąty Dom"
Ta książka tak długo czekała u mnie na czytniku, że aż... kupiłam papierową wersję i wzięłam się za czytanie papierowej. Oczywiście przed wszystkimi pozostałymi moimi stosikami. No bo przecież... Muszę przyznać, że po uniwersum griszów, miałam naprawdę wysokie oczekiwania wobec tej autorki. I absolutnie się nie zawiodłam! Połączenie kryminału, fantastyki i horroru w jednym! Do tego lekkie pióro i ogromna wyobraźnia autorki, ta książka musiała się udać.
Gdzieś czytałam jej wypowiedź, że planowała dwanaście tomów, po napisaniu pierwszego ograniczyła swoją wizję do pięciu, a po drugim miałam nadzieję, że uda jej się napisać jeszcze trzeci. Ale jeszcze nie wiadomo, kiedy postanie trzeci tom. To akurat było ogromne rozczarowanie...
Alex Stern nigdy nie podejrzewała, że znajdzie się wśród studentów Yale. I to nie jako ich diler, ale jako studentka! Dziewczyna ma za sobą trudną przeszłość, jako jedyna ze swoich przyjaciół przeżyła potworną zbrodnię, a jej okoliczności do tej pory owiane są tajemnicą. A jednak, gdy w jej szpitalnej sali zjawia się dziekan z propozycją, by została członkiem pewnego sekretnego stowarzyszenia, a dzięki temu została studentką Yale, Alex nie potrafi odmówić. Zostaje Dantem w Domu Lete, którego zadaniem jest monitorowanie tajnych stowarzyszeń Yale, które eksperymentują z magią, a z których wywodzą się najsłynniejsi i najbardziej wpływowi ludzie świata.
Po kilku miesiącach wdrażania się w nowe obowiązki, Alex, która przede wszystkim próbuje nie rzucać się w oczy i trzymać z dala od kłopotów, nagle zostaje pozbawiona wsparcia swojego mentora. Niedługo później na kampusie zostaje znaleziona martwa dziewczyna, która nie jest jednak studentką Yale. Mimo sygnałów, żeby nie angażowała się w tę sprawę i pozostawiła jej rozwiązanie uniwersyteckiej policji, Alex nie potrafi zostawić jej w spokoju i znajduje powiązania zamordowanej dziewczyny z ośmioma domami. Z niecierpliwością oczekuje też na rytuał, który ma pomóc w odnalezieniu jej przyjaciela i mentora.
A... bo ważna rzecz - Alex nie została wybrana do Domu Lete przypadkowo. Posiada wyjątkowy dar, widzi dusze zmarłych. A kolejne wydarzenia na kampusie pozwalają jej lepiej zrozumieć swój dar i nad nim panować.
Dziewiąty dom jest dokładnie tym, czego oczekiwałam od tej książki. Fantastyczni bohaterowie o złożonej konstrukcji, mroczna magia i zagadkowe morderstwo, którego rozwiązanie wcale nie jest oczywiste. Mamy więc Alex Stern, dziewczynę o wyjątkowym darze, ale przede wszystkim do sprowadzania na siebie kłopotów. Zdolność do widywania dusz zmarłych dla innych może być fascynująca, ale dla Alex było źródłem ogromnego cierpienia, co ostatecznie pchnęło ją w sidła nałogu i w związek z drobnym dilerem narkotyków. Po wydarzeniach z Los Angeles z ulgą przenosi się do Yale, gdzie próbuje angażować się w swoją nową rolę, ale cały czas ma wrażenie, że udaje kogoś, kim nie jest i spodziewa się ataku z każdej strony.
Akcja książki toczy się w dwóch liniach czasowych. Zima, kiedy Alex zajmuje się sprawą morderstwa na kampusie i próbuje sobie poradzić ze zniknięciem Darlingtona oraz wiosna - gdy zostaje przyjęta do Yale i trafia pod skrzydła swojego mentora w Domu Lete, Darlingtona właśnie. Właściwie, gdybym się miała nad tym zastanowić, to Alex trudno polubić jako bohaterkę. Kłamie, przede wszystkim próbuje płynąć z prądem, bez większego zaangażowania z własnej strony, ale ostatecznie zazwyczaj wybiera wyższe dobro w działaniu. Jest do bólu lojalna i oddana swoim najbliższym, chociaż ciężko jej wchodzić w relacje z innymi.
Dziewiąty dom to książka z genialnie poprowadzonym wątkiem kryminalnym i fantastycznym. Horror też się autorce udał. Zagadka jest tak skonstruowana, że nie ma tu oczywistych rozwiązań, a ja systematycznie byłam zaskoczona przez kolejne odkrycia Alex. Kolejne wątki nie były wymuszone, wciśnięte na siłę. Ostatecznie wszystko świetnie się zgrywało, a sama postać Alex była cały czas konsekwentnie prowadzona. Zakończenie totalnie zwaliło mnie z nóg! Grunt, że przez jakieś cztery dni kompletnie nie potrafiłam oderwać się od książki, a zanim zaczęłam pisać recenzję, już zdążyłam przeczytać parę stron drugiego tomu.
Więc... nie przedłużając, lecę czytać kolejną część. Tymczasem!


Komentarze
Prześlij komentarz