Richard Osman "Czwartkowy Klub Zbrodni"


Powinnam mieć zakaz wchodzenia do Empiku. Kategoryczny. Chciałam odebrać paczkę z książkami, a na wejściu leżało to cudo... Okładka mnie przyciągnęła natychmiast i nawet nie wiem kiedy to się stało, ale wyszłam z pudłem książek autorstwa Margaret Atwood i nowej autorki, którą postanowiłam wypróbować i... tą właśnie. I oczywiście zaczęłam od książki, która najbardziej przyciągnęła moją uwagę. To się musi nadawać do jakiejś terapii...

Czworo ekscentrycznych przyjaciół co czwartek spotyka się w świetlicy Coopers Chase (osiedla dla seniorów) i dla zabicia czasu rozwiązują zapomniane kryminalne sprawy w ramach Czwartkowego Klubu Zbrodni. Elizabeth pracowała dawniej w brytyjskim wywiadzie i mimo słusznego wieku, nadal cechuje ją niezłomność charakteru. Łagodny Ibrahim jest znakomitym psychiatrą i dobrym duchem ekipy, a z kolei zapalczywy Ron to żywa legenda związków zawodowych i głośnych protestów w przeszłości. I Joyce, emerytowana pielęgniarka, świeży nabytek grupy, która dopiero próbuje odnaleźć się w tej nowej relacji. 

W okolicy niespodziewanie dochodzi do zagadkowego morderstwa. W Czwartkowym Klubie Zbrodni aż wrze z emocji, seniorzy ruszają na poszukiwania zabójcy! Ale najpierw muszą zmusić do współpracy lokalną policję. I wywieźć w pole swoje dorosłe już dzieci.

Książkę kupiłam głównie ze względu na okładkę i intrygujący opis. Nie miałam zbyt wysokich oczekiwań, miałam nadzieję na luźną lekturę, która oderwie mnie trochę od historii, które czytałam ostatnio. I nie rozczarowałam się. Czwartkowy Klub  Zbrodni nie jest literaturą najwyższych lotów, ale sympatycznym kryminałem z dużą dawką humoru. Ja po lekturze natychmiast zamówiłam kolejne części :)

W tym przypadku przede wszystkim zachwycili mnie bohaterowie. Są barwni, nieco przerysowani, ale dzięki temu łatwo zapadają w pamięć i w serce. Nawet jeśli nie są zbyt realistyczni. Ale umówmy się... tego rodzaju książek nie czyta się dla realistycznych bohaterów, a ich konstrukcja psychiczna pełni drugorzędową rolę. Ważniejsze jest to, jakie zadanie spełniają w danej opowieści, a w tym przypadku Elizabeth, Joyce, Ron i Ibrahim po prostu mają bawić... i rozwiązywać zagadkę kryminalną. 

Fabuła jest lekka i przyjemna. Zagadka niezbyt złożona, chociaż podobało mi się urozmaicenie w postaci mącącego księdza. Mnie osobiście to trochę zaplątało i nie zauważyłam pewnego powtarzającego się wątku zbrodni sprzed lat. Czytało się ją naprawdę dobrze :) Trochę irytowało mnie prowadzenie narracji w trybie teraźniejszym, bo jednak jakoś łatwiej mi się czyta przeszły, ale... nie narzekam. Ostatecznie to ja zdecydowałam się na zakup niemal od razu kolejnych części serii.

No dobra... i autor zostawił cliffhanger na końcu książki, co zachęca do tego, żeby poznać losy czwórki emerytów dalej.

I teraz mam skojarzenie! Ta książka skojarzyła mi się z pierwszym sezonem serialu, który absolutnie mnie zachwycił i jest w podobnym klimacie. Dlatego tak bardzo mi się podoba! Drugi i trzeci sezon już jest nieco bardziej brawurowy, ale... ten pierwszy jest po prostu genialny. Polecam każdemu Zbrodnie po sąsiedzku. Oglądając ten serial, na pewno równie mocno spodoba się Czwartkowy Klub Zbrodni.

No, to lecę czytać kolejne książki z moich stosików. Naliczyłam pięć półek regałowych wypełnionych po brzegi nowymi książkami. Gdybym pozbierała jednak wszystkie książki, które poupychałam w różnych miejscach, to pewnie by wyszło tych półek z siedem. Trzeba się ostro zabierać za czytanie przed kolejnymi zakupami. Tymczasem!

Komentarze

Popularne posty