Isabel Allende "Kobiety mojej duszy. O niecierpliwej miłości, długim życiu i dobrych czarownicach"

 


Nie do końca wiedziałam, co kupuję, jak zamówiłam sobie Kobiety mojej duszy. Kierowałam się przede wszystkim nazwiskiem autorki, którą cenię. Zakupu nie żałuję, chociaż nie jest to książka, po którą bym sięgnęła, gdyby nie przypadkowy zakup :)

Allende w formie autobiograficznej narracji rozprawia o feminizmie oraz kobiecości, ukazując czytelnikowi, jaki wpływ na jej życie miały jej poglądy. Wychowywana w patriarchalnym Chile, pod skrzydłami dziadka tradycjonalisty, Allende musiała się rozpychać łokciami, by zyskać w końcu uznanie, jako pisarka. Autorka opisuje kobiety, które stanowiły inspirację dla jej bohaterek, które nie zawsze są piękne, zawsze jednak są silne i zdeterminowane, gotowe odnaleźć swoje miejsce w męskim świecie. Opisuje również kondycję kobiety we współczesnym świecie, uważa bowiem, że nadal jest jeszcze wiele do zrobienia w walce o równość między płciami. Te rozważania przeplata opowieściami ze swojego życia - rozprawia się z dzieciństwem pozbawionym ojca, relacją z matką oraz nieudanymi małżeństwami. I z miłością. Bo Allende żyje miłością, chociaż inaczej postrzeganą, niż nakazuje obecna kultura. 

Ciężko mi tą pozycję skategoryzować, bo niby to jest autobiografia, ale też nie do końca... taki trochę esej o wszystkim, rozważania po dekadach obserwowania zmian zachodzących w różnych społeczeństwach, bo Allende odbyła liczne podróże po świecie i wyraźnie jest zainteresowana tym, co się dzieje wokół niej i nie tylko. 

Brak tutaj postaci do polubienia czy fabuły do opisania, kolejne akapity to raczej luźne myśli, splecione z wydarzeniami z życia pisarki. Co samo w sobie jest fascynujące, ponieważ ma tych doświadczeń ogrom i jeszcze trochę, w swoich anegdotach ukazuje siebie jako osobę o zdecydowanych poglądach i niezłomną, która konsekwentnie dąży do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. I uczy się miłości. Przez całe życie :)

Kilka razy zdarzyło mi się rzucić tą książkę z frustracją, ponieważ nie ze wszystkimi poglądami Allende mogłam się zgodzić, a sposób opisywania pewnych historii wymuszał niejako zaangażowanie emocjonalne w jej światopogląd. Ostatecznie jednak samą lekturę uważam za interesującą, niesamowitym doświadczeniem było zajrzenie w czyjąś duszę w takim stopniu. 

A że nie wiem, co jeszcze mogłabym tutaj napisać, poza... raczej nie jest to książka dla każdego... dlatego idę się wziąć za książkę, którą zaczęłam już męczyć. Tym razem, dla odmiany, coś z plakatu :)

Komentarze

Popularne posty