Daphne du Maurier "Rebeka"
I znów w rękach miałam książkę z podwójnym dnem, głębszą, niż by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Polowanie na nią zajęło mi dużo czasu, potem przeczytałam dwa rozdziały i... zaprzestałam, bo nie mogłam się wciągnąć. Ale w myśl nowego postanowienia nie-noworocznego: kolejny rok poświęcam na dokończenie zaczętych książek. Ale zaczęłam już w tym :D
W czasie podróży na Riwierę Francuską, zatrudniona jako dama do towarzystwa, nieśmiała dziewczyna poznaje zamożnego wdowca, Maxima de Wintera. Młodziutka i niewinna, zakochuje się niemal natychmiast w mężczyźnie, który imponuje jej obyciem i doświadczeniem. Po krótkiej znajomości zgadza się za niego wyjść, jednak jej pracodawczyni ostrzega ją, że dla de Wintera nie jest to małżeństwo z miłości i przewiduje, że dziewczyna nie będzie z nim szczęśliwa. Po podróży poślubnej małżeństwo przyjeżdża do posiadłości rodzinnej Maxima, Manderley. W mężczyźnie zachodzą niewyjaśnione zmiany, a nowa pani de Winter uświadamia sobie, że w ogóle nie zna męża. Do tego zaczynają narastać wątpliwości zasiane przez wcześniejszą pracodawczynię.
Pozbawiona przyjaciół dziewczyna usiłuje wejść w rolę nowej pani domu, jednak w nim nadal wyczuwalny jest duch poprzedniej żony Maxima - Rebeki - która zginęła tu rok wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach. Nowa pani de Winter czuje się przytłoczona obecnością zmarłej Rebeki i nastawieniem służby, a przede wszystkim gospodyni domu, dlatego próbuje się dowiedzieć czegokolwiek o swojej poprzedniczce. Nie jest jednak gotowa na to, co odkryje...
Historia musiała się trochę rozkręcić, nim naprawdę mocno się w nią wciągnęłam, ale ostatecznie muszę przyznać, że była naprawdę dobra. Jak już się przyzwyczaiłam do sposobu prowadzenia narracji i specyficznego klimatu angielskiego domu wyższych sfer.
Dla mnie Rebeka jest przede wszystkim historią o dojrzewaniu. Narratorka z nieśmiałego, nieświadomego podlotka, zamienia się w lwicę chroniącą swój dom, nabiera pewności siebie. Jest to historia o przechodzeniu z dzieciństwa w dorosłość.
Cała historia stopniowo nabiera tempa i rozkręca się z każdym rozdziałem. Zaczynają na jaw wychodzić sekrety skrywane przez kolejnych bohaterów, a konsekwencje ich decyzji zaczęły dawać o sobie znać. Duszne klimaty brytyjskiej socjety stanowią dodatkowy smaczek w tej książce.
Sama fabuła była dosyć przewidywalna, ale i tak plusik za zabawy psychologiczne i budowanie napięcia. Zakończenie... mnie nie zaspokoiło ostatecznie, ale du Maurier jest opisywana jako mistrzyni suspensu, więc nie zaszokowało. Nie dziwi mnie również, że ta książka trafiła na listę 100 książek, które warto przeczytać. Było warto :) I osobiście również polecam.
Ha! Kolejna pozycja odhaczona! Ciekawe, co będzie następne... Tymczasem!


Komentarze
Prześlij komentarz