Neil Gaiman "Księga Cmentarna"
Zdążyłam już kupić niemal wszystkie książki Neila Gaimana i teraz sięgam po nie pomiędzy innymi lekturami. Plan zakłada, że w końcu przeczytam wszystkie :) Szanse są! Ta przyciągnęła mnie przede wszystkim tytułem, ale opis również kazał mi przeczytać najpierw tę pozycję, zanim się wezmę za Amerykańskich bogów.
W pewnym zwykłym zupełnie domu dochodzi do morderstwa - ginie cała rodzina... niemal cała, ponieważ najmłodszy chłopiec, nieco ponad roczny, nieświadomy zagrożenia, wymyka się z domu i trafia na położony niedaleko cmentarz. Mordercy nie udaje się go znaleźć tylko dlatego, że zamieszkujące cmentarz duchy, postanawiają zaopiekować się chłopcem. Po tej tragicznej nocy zostaje on adoptowany przez dawno zmarłe małżeństwo, które nigdy nie doczekało się swojego dziecka i otrzymuje nowe imię - Nikt (w skrócie Nik). Książka stanowi zbiór historii, jak żywy chłopiec uczy się życia od umarłych, przy czym wciąż grozi mu niebezpieczeństwo, bo morderca nie ustaje w wysiłkach, żeby dokończyć swoje zadanie...
Po lekturze myślę, że ta książka może wzbudzać mieszane uczucia. Z jednej strony jest naprawdę nietuzinkowa i absolutnie genialna pod względem rozwoju fabuły. Gaiman popisuje się wyobraźnią i poczuciem humoru, które uwielbiam w jego książkach. Z drugiej strony nie potrafiłam czytać jej "ciurkiem", jak to bywało w przypadku jego wcześniejszych książek. Zdarzało się, że jeden rozdział czytałam 3-5 dni (rozdziałów nie było dużo, ale były długie, a ja potrzebowałam oddechu), a potem przed rozpoczęciem kolejnego potrzebowałam dnia przerwy. Może być więc przyciężka w odbiorze, mimo że ostatecznie dla mnie pozycja jest godna polecenia.
Nik jest jedną z najciekawszych postaci, z którymi miałam styczność w czytanych przez siebie książkach. Jest głodny wiedzy, ale równocześnie trochę egoistyczny i trochę bezmyślny. Nie traktuje serio zagrożenia, które zna od małego dziecka, czasami naraża przez to innych na niebezpieczeństwo. Bawi się magią, której się uczy, czasami wykorzystując ją do niezbyt dobrych celów. A równocześnie da się go lubić i to nawet bardzo, bo jest Nikiem, chłopcem z cmentarza.
Księga cmentarna to dla mnie książka przede wszystkim o dojrzewaniu. Bo niemal każde dziecko na początku zachowuje się tak, jak Nik. Jest trochę egoistyczne, uczy się życia, a równocześnie - jeśli mu na to pozwolimy, jest trochę magiczne. A potem ta magia zanika i ostatecznie Nik musi się pożegnać ze swoim dotychczasowym życiem i wkroczyć w dorosłość. (Co tak w ogóle jest po raz kolejny głównym motywem książki Gaimana, podobny tematycznie był Ocean na końcu drogi).
Podejrzewam, że nie każdemu ta książka podejdzie. Gaiman ma na tyle specyficzne pióro i poczucie humoru, że może niektórych zmęczyć. Co widziałam w innych recenzjach tej książki, które miałam okazję przeczytać. Ja jednak serdecznie polecam, jeśli ktoś jest fanem fantastyki. I już nie mogę się doczekać jego kolejnych książek, chociaż może być z tym ciężko, bo teraz robi się intensywniej w pracy i nie wiem, ile czasu uda mi się wygospodarować na czytanie. Tymczasem!


Komentarze
Prześlij komentarz