Terry Pratchett, Neil Gaiman "Dobry omen"

 

Czy dwóch moich ulubionych autorów fantastyki może wspólnie napisać dobrą książkę? Miałam okazję przetestować tę teorię i już wiem, że taka książka jest po prostu... genialna! Oczywiście, jak większość moich książek - musiała zaczekać na swój czas, a święta wydawały się być odpowiednim momentem, żeby poczytać o Antychryście. Ale do rzeczy!

Koniec świata jest już naprawdę blisko! Są jednak tacy, którym ta wizja absolutnie nie odpowiada, ponieważ podoba im się życie wśród ludzi. Anioł Azirafal oraz demon Crowley niby wiedzą, że stoją po przeciwnych stronach barykady, ale równocześnie od tysięcy lat się przyjaźnią i znaleźli sposób na koegzystowanie na Ziemi. Nawiązują więc współpracę i próbują odnaleźć Antychrysta, który został zesłany na ziemię kilka lat wcześniej i... zaginął! Trwa wyścig z czasem, ponieważ wśród ludzi pojawiają się jeźdźcy Apokalipsy i oni również są w drodze, by stawić się przed Antychrystem  w gotowości na każdy jego rozkaz.

Jest tylko jeden problem. Antychryst ma jedenaście lat i nie ma świadomości, jak ważną rolę pełni w planie końca świata!

Ostra dawka całkowicie absurdalnego poczucia humoru, również tego czarnego, zachwyci każdego konesera. Tym bardziej, że Gaimana i Pratchetta charakteryzuje zupełnie różny humor (Pratchett dla mnie wymyśla zabawniejsze dialogi, a Gaiman humor sytuacyjny - jest to jednak moje osobiste zdanie). Powieść jest na tyle graficzna, że została zekranizowana w postaci serialu, nie udało mi się jednak do niego dotrzeć. Może kiedyś mi się jeszcze uda :)

Jedyne do czego mogę się przyczepić, to mnogość postaci, która w którymś momencie trochę mnie przygniotła. Może to było spowodowane świątecznym szaleństwem, ale pogubiłam się w bohaterach i w opisach ich działań. Rozumiem dlaczego każda z tych postaci się pojawiła, ale... miałam problem ze wstawieniem ich do tła i wybraniem tych najważniejszych, których losy powinnam śledzić czy pamiętać. Ale też przyznaję się, że ja w ogóle preferuję książki, które mają jasno określone postaci, na tyle charakterystyczne, żeby były łatwe do zapamiętania. W Dobrym omenie niektórzy pojawiali się tylko po to, żeby za chwilę zniknąć, a byli przedstawiani jakby byli niezwykle ważną postacią dla powieści...

Oprócz dziwnych postaci oraz dużego poczucia humoru, mamy też fabułę, która w pewien sposób dotyka również tematów filozoficznych. Jest więc o układaniu świata na nowo oraz zwrócenie uwagi na to, gdzie zmierzamy jako ludzkość. Mam takie poczucie, że to spory wkład Pratchetta, który wówczas był już u schyłku swojego życia (a przecież przez chorobę zdecydował się na eutanazję). Są też rozważania o sensie wartości, przyglądamy się dobru i złu w kontekście wierzenia w Boga i diabła.

Na koniec jeden z moich ulubionych cytatów z książki, który ukazuje poziom rozważań filozoficznych:

,,...czemu dawać ludziom dociekliwy umysł, a potem wystawiać jakiś zakazany owoc w miejscu, gdzie go dobrze widzą, z wielkim neonowym palcem błyskającym napisem: TO JEST TO!?
- Nie pamiętam żadnego neonu.
- Powiedziałem to metaforycznie. Pytam, po co to robić, jeśli naprawdę nie chce się, żeby zjedli, hę? A może, pytam, idzie tylko o to, by zobaczyć co z tego wyniknie? A może to wszystko jest tylko częścią wielkiego, ogromnego, niewysłowionego planu. Ty, ja, on, wszystko. Jakiś wielki test dla zbadania, czy to, co się stworzyło, działa we właściwy sposób, hę? I zaczyna się myśleć: to nie może być wielka, kosmiczna gra w szachy; to musi być tylko niezwykle skomplikowany pasjans. Nie próbuj odpowiadać. Bo gdybyśmy to potrafili zrozumieć, to już nie bylibyśmy my. Bo to wszystko jest…jest…
- NIEWYSŁOWIONE - powiedziała osobistość karmiąca kaczki.
- Tak. Zgadza się, Dziękuję.”

Czy polecam? Zdecydowanie tak! Osobiście zakupiłam tę książkę kilku osobom w prezencie. I mam nadzieję, że im spodoba się równie mocno, jak mi!

Komentarze

Popularne posty