Lisa Gardner "Powiem tylko raz"
Na początku tego roku miałam takie postanowienie, że przeczytam całą serię książek Lisy Gardner z D.D. Warren. Już teraz wiem, że mi to nie wyjdzie, ale przede wszystkim dlatego, że straciłam serce do tej autorki. Mam na półce kupioną jeszcze jedną książkę jej autorstwa i dla mnie to już będzie koniec przygody z Gardner na długi czas.
Evie Carter zostaje znaleziona przez policjantów nad ciałem swojego zastrzelonego męża. Dowody świadczą przeciwko niej - ma proch na rękach. Kobieta przyznaje się jednak jedynie do zniszczenia komputera zamordowanego mężczyzny. Sprawę prowadzi D.D. Warren, która zna sprawczynię - szesnaście lat wcześniej przyznała się do przypadkowego postrzelenia swojego ojca w sprawie, którą również prowadziła D.D. Czy taki wypadek może zdarzyć się dwa razy jednej osobie?
Zdjęcie zastrzelonego męża Evie obiega media. Rozpoznaje go Flora, znana z wcześniejszych książek Gardner. Pamięta go z czasów, gdy była w rękach Jacoba, swojego porywacza i gwałciciela, a mężczyzna ze zdjęcia próbował ją kupić. Czy to oznacza, że Evie zastrzeliła męża w obronie własnej? A może odkryła jego sekrety i ją to przeraziło? Wraz z D.D.Warren i agentką FBI Kimberly Quincy będą musiały odkryć, co tak naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami. A Flora będzie musiała wrócić do historii, którą obiecała sobie opowiedzieć tylko raz...
Po drugiej albo trzeciej części z tymi samymi bohaterkami przestałam się do nich przywiązywać, ponieważ Lisa Gardner nie zawsze konsekwentnie prowadzi swoje postacie. Przynajmniej w tym cyklu, nie czytałam innych, więc brak mi porównania. Jedyną osobą wartą przeanalizowania jest sama Evie, która jest... dość nijaka, pomijając fakt, że przyznała się do zastrzelenia ojca, jest wysoko w ciąży i ma naprawdę porąbaną relację z własną matką. Aż do samego końca, kiedy zaczyna ją widzieć w nieco innym świetle.
Fabuła jest dosyć wciągająca, chociaż tak naprawdę całą historię ratuje niedokończona opowieść Flory. Bo wątek Evie szybko by się skończył, ona sama była wyjątkowo bierna i miałka - poza zniszczeniem komputera męża i brakiem współpracy z policją, co ostatecznie było utrudnieniem śledztwa. Ostatecznie przekonałam się, że jestem już zmęczona książkami Gardner, ponieważ ile jeszcze można rozciągać historię Flory?
Na tym etapie nie potrafię powiedzieć czy polecam jej książki. Zaczęłam dostrzegać pewne schematy w budowaniu fabuły i sprawcę jestem w stanie wytypować już po pierwszych rozdziałach. Przestała mnie zaskakiwać, zupełnie jak Harlan Coben. Czas poszukać nowości. A tymczasem ruszam pogrzebać na swoich regałach, bo jakaś książka z oczekujących stosików w końcu doczeka się na swoją kolej.


Komentarze
Prześlij komentarz