Jessica Townsend "Wundermistrz. Powołanie Morrigan Crow"


Z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, kiedy będę mogła wrócić do Nevermooru, by wraz z Morrigan Crow przeżywać przygodę życia. W międzyczasie doczytałam, że książka ma zostać zekranizowana, ale jeszcze nie jest znana data premiery. Na razie wybrano tylko producenta... ehh...

W drugiej części Morrigan przeszła testy i na dobre rozgościła się w Nevermoorze i jako jedna z dziewięciu nastolatków stała się członkiem elitarnego Towarzystwa Wunderowego. Dziewczynka powoli poznaje prawa rządzące miastem, tak inne od panujących w znanym jej świecie. Nawiązuje też przyjaźnie i rozwija relacje, które zaczęła budować w czasie prób. Jest też świadoma, dlaczego Jupiter zwrócił na nią uwagę - nie posiada żadnego wyjątkowego talentu, jak jej przyjaciele, ale jest obdarzona ogromną mocą, która może być zarówno cudownym darem, jak i kolejnym przekleństwem. Wkrótce wychodzi na jak, że ktoś wprowadza chaos wśród wybrańców Towarzystwa Wunderowego, a podejrzenia próbuje skierować na Morrigan. 

Niespodziewane zaginięcia członków Rady Starszych stawiają bohaterkę w jeszcze trudniejszej pozycji. Morrigan przypadkiem wplątuje się w całą intrygę i rozpaczliwie próbuje znaleźć sposób, aby wszystkiemu stawić czoła, a przy okazji znaleźć kogoś, komu będzie mogła zaufać. 

Rzadko lubię serie książkowe, bo kolejne tomy zaczynają rozczarowywać. Często są bardziej rozbudowane i czasami się zdarza, że bohaterowie nagle się zmieniają (np. książki o D.D.Warren są średnio konsekwentne, Harry Potter od czwartego tomu już nie jest taki magiczny, a już w ogóle pomijam uniwersum Diuny... masakra... Pan Lodowego Ogrodu również z kolejnymi tomami robił się coraz słabszy no i moja znienawidzona Achaja...). W tym przypadku muszę przyznać, że Jessica Townsend stanęła na wysokości zadania!

Morrigan jako bohaterka książki jest prowadzona konsekwentnie i realnie, jak na nastolatkę. Owszem, jest bohaterką, ale równocześnie zmaga się z dużym problemem, jak ma oceniać swój dar - tym bardziej, że wszyscy dookoła postrzegają ją negatywnie przez pryzmat jej mocy, dlatego ona sama też powątpiewa w to czy powinna ją rozwijać. Stara się równocześnie nie obarczać swoimi wątpliwościami swojego opiekuna, co dodatkowo pogłębia jej poczucie osamotnienia. 

Fabuła książki wciąga niesamowicie. Znów przeczytałam całość w ciągu jednego dnia, co musiało niestety zaczekać przy nawale obowiązków zawodowych - czytając w trakcie tygodnia pracy albo zapomniałabym do niej pójść, albo byłabym sfrustrowana czekaniem na dalszy ciąg. To również jest interesujące, że Townsend udało się jeszcze ciekawiej rozbudować świat Nevermooru i zaskoczyć czytelnika kolejnymi szczegółami tego magicznego miasta. Rozbudowa uniwersum pokazuje nam kolejne talenty, którymi obdarzone są kolejne postacie, trochę lepiej poznajemy też historię miasta (chociaż pod tym względem dużo jeszcze przed nami, autorka dopiero się rozkręca). Jest to na tyle intrygujące, że z niecierpliwością czekam kolejnego powrotu do Nevermooru.

Ta seria zaczyna być moją ulubioną, chociaż do ostatecznej oceny zaczekam na tom trzeci. W Harrym Potterze trzeci tom był interesujący, ale już zaczęło być bardziej... ciężkostrawnie? Zobaczymy, jak w tym przypadku poradzi sobie Morrigan Crow. A tymczasem... wracam do obowiązków zawodowych i wypatruję kolejnej okazji do czytania!

Komentarze

Popularne posty